sobota, 31 marca 2012

20 Rozdział

Kiedy doszło do mnie to,co przed momentem powiedział Harry,drugi raz
mnie zamurowało.
-Chyba nie powinnaś się tym przejmować,nie? Pomiędzy wami jest
tylko przyjaźń?
-No oczywiście,że tak!-zawołałam lekko oburzona i w pośpiechu
pobiegłam do swojego pokoju mówiąc sama do siebie.-To kompletnie
bez sensu...po co Zayn miałby spotykać się ze swoją byłą?! I to jeszcze
takim plastikiem!-prychnęłam-To na pewno koleżeńskie spotkanie,
bo niby co innego...
-Ekhm?-ktoś głośno odchrząknął.Odwróciłam się szybko.Tuż za
zasłonką przedzielającą pokój znajdowała się Meggie-Nie żeby coś
ten tego,ale dostałabym niezłą kasę przekazując mediom i prasie,
że Ivy Bennett gada sama do siebie.
-Ja...-zmieszałam się.Otworzyłam usta żeby się obronić,jednak je
zamknęłam,a potem znowu otwierając zmrużyłam oczy i wyburzyłam:
-Tak w ogóle to co ty tu robisz?!
-Na razie to stoję i się zastanawiam.
-Na..nad czym?
-Dlaczego tak się przejmujesz tym,że Zayn właśnie całuje się ze
swoją byłą dziewczyną-zerknęła przez okno a ja popędziłam ku niej.
Gdy zobaczyłam,że rzeczywiście się całują to coś ciężkiego
przewaliło mi się w żołądku.
-Ja...-znowu nie wiedziałam co powiedzieć-Po prostu się martwię.
Ta dziewczyna nie jest dla niego..oo-odpowiednia,tak właśnie-
zapewniłam samą siebie.
-A może po prostu jesteś zazdrosna?
-Nie!
-Daj spokój,to nic złego.
-Ja-wcale-nie-jestem-zazdrosna!-wysyczałam wściekła przez zęby
-Kto tu jest taki zazdrosny?-w drzwiach pojawił się Liam
-Ugh!-wkurzona tupnęłam nogą i wypadłam z pokoju.
Zayn długo nie wracał.Zdążyliśmy nakrywać do kolacji (którą tak
jak obiad zamierzałam zjeść u siebie) gdy wszedł pewnym krokiem
do salonu.
-Gdzieś ty był tak długo?!-zawołałam
-Ej,co ona dzisiaj taka drażliwa?-szepnął Niall do Harry'ego który
tylko wzruszył ramionami.
-Może ma okres.-podsunął Lou a blondyn wybałuszył oczy.
-Byłem z Nicole.-Zayn odpowiedział spokojnie a ja podeszłam
do niego.
-Po co? Nie wystarcza Ci już nasze towarzystwo?
-To chyba nie powinno Cię obchodzić!
-I wcale nie obchodzi!-naszą kłótnię wzrokiem w skupieniu śledziła reszta.
-Jakoś wcale to tak nie wygląda!
-Po prostu uważam,że nie powinieneś się z nią spotykać!-zawołałam
stanowczo i skrzyżowałam ręce na piersi.
-Ach tak? A to niby dlaczego?-zaciekawił się
-Bo przeszłości się nie...nie rozdziabuje!
-Rozdziabuje?-uniósł brew-Co to w ogóle za słowo?
-Eee...to w tej chwili jest nie istotne!-palnęłam
-A ja myślę,że po prostu jesteś zazdrosna!
-Ja? Zazdrosna?
-Yhm...-pokiwał głową
-Zapewniam Cię,że nie jeste...-nie dane mi było dokończyć bo Zayn
przerwał mi w pół zdania składając na mych ustach gorący pocałunek.
Moje ciało przeszyła fala jakiegoś przyjemnego ciepła.Nie trwało to
jednak długo,bo Malik oderwał się ode mnie gdy w drzwiach ujrzał
moją mamę,która rozbiła trzymający w dłoniach talerz.
-Och!-zawołała-Już mnie nie ma!-chciała się wycofać ale zamaszystym
ruchem ręki zbiła z półki wazon,a stopą nadepnęła Kevinowi na
rączkę co skończyło się wielkim wyciem syreny.Już wiem po kim to
mam tyle szczęścia.
-Randka? W poniedziałek?-wypalił szybko Zayn patrząc mi głęboko
 w oczy a ja tylko pokiwałam głową.Po brawach i gwizdach ze
strony Meg i zespołu,pomogliśmy w sprzątaniu,a mama próbowała
uspokoić Kevina.
Nazajutrz dzień rozpoczął się bardzo przyjemnie.Po tym co stało się
poprzedniego dnia,ciężko było mi i Zaynowi udawać,że nic się nie
wydarzyło,więc chyba próbowaliśmy siebie unikać.Nadszedł ten
czas: chłopcy postanowili opuścić moje progi.Uparli się,że nie mogą
nam zwalać się na głowę i to jeszcze na tak długo,mimo przekonań
moich i rodziców.Na szczęście nie przenosili się daleko,bo do domu
Zayna,gdzie ponoć zwolniły się pokoje po jego rodzinie.
-Wiecie,że możecie zostać.-powiedziałam kolejny raz opierając się
o drzwi i patrząc jak pakują swoje rzeczy.(strój)
-Wiemy,ale nie możemy.-powtórzy Liam
-Będzie mi was brakowało!-zawołałam a Meggie (strój) poklepała mnie
po plecach.
-Ivy,przenosimy się tylko 5 minut drogi stąd! I to jeszcze piechotą!
-I komu wy to tłumaczycie-zachichotała rudowłosa-Ivy tęskniła za
mną kiedy raz na kolonii musiałam się przenieść do pokoju obok,
bo byłyśmy razem za głośne!
-Nie moja wina,że źle znoszę rozstania.-mruknęłam.
Gdy wszystko było spakowane to nadszedł czas na wielkie pożegnanie.
-Trzymaj się,mała-Harry pocałował mnie w policzek i następnie
podszedł do Meggie.Uściskałam się z Niallem i Liamem,Lou złożył
mi jakiś moralny wykład na co tylko wybuchnęłam śmiechem widząc
straszną powagę na jego twarzy.No i nadszedł moment,którego tak
bardzo się obawiałam.
-A więc...-zaczął Zayn wpatrując się we mnie,a Louis krzyknął
''pocałuj go,siostro!''.Ja zmieszana tylko nerwowo się zaśmiałam,a
Malik lekko zawstydzony przytulił mnie i pośpiesznie skierował się
do mojej przyjaciółki.Kiedy podziękowali moim rodzicom i
pożegnali się z Kevinem i Joe (to chyba jakieś święto bo sam do nich
zszedł) wyszli na ulewę,jaka miała miejsce na zewnątrz.Zamykając
za nimi drzwi zauważyłam jak w moim domu jest bez nich pusto.
-Dobrze,że ty ze mną zostajesz.-powiedziałam do Meggie jak
ułożyłyśmy się na moim łóżku i odpaliłyśmy telewizor.
-Pewno,że zostaję.Bez Ciebie się nigdzie nie ruszam.
-Oo kochana jesteś!-zawołałam i rzuciłam się na nią z przyjacielskimi
pocałunkami.


Tyle komentarzy pod ostatnim rozdziałem! *.* jak je wszystkie widzę to
*dead* xDD Jejku dziękuję! Nareszcie wyjechałam na prostą,nie mam
napisanych kolejnych 15 rozdziałów w przód więc jest git :D
Mam nadzieję,że ten rozdział przypadnie wam do gustu.Nareszcie krok
w przód z Zaynem i Ivy ^^

czwartek, 29 marca 2012

19 Rozdział

Minęły kolejne dwa dni.Nie chciałam się z nikim widzieć,więc prawie w ogóle
nie wychodziłam z pokoju.Wszystkie wspomnienia z dzieciństwa wracały,
szczególnie gdy patrzyłam na swoje blizny.

Przypomniałam sobie jaka byłam wtedy bezbronna...byłam zła na siebie,
że dopuściłam się samookaleczenia,ale jako mała dziewczynka nie myślałam
nad tym co się stanie.
Po powrocie mojej rodziny Meggie wszystko im opowiedziała.Ktoś ciągle
próbował się do mnie dostać,ale ja nie chciałam z nikim rozmawiać.
Zdawałam sobie jednak sprawę z tego,że nie mogę się wiecznie ukrywać,
dlatego w piątek wieczorem,gdy wszyscy wspólnie oglądali telewizor,
zeszłam w ciszy na dół.
-Hej-przywitałam się cicho-Mogę się dołączyć?
-Ivy!-zawołali w zdziwieniu.Zauważyłam,że chcieli do mnie podlecieć,ale
zawahali się widocznie przypominając sobie co zaszło.
-Nie wiem jak mam Cię przeprosić za to co się stało żebyś mi wybaczyła-
Zayn podszedł do mnie powoli.
-Daj spokój...jedyne o czym marzę,to żeby o tym zapomnieć.Proszę...
-Jasne.-Meg przytuliła mnie i po chwili z wszystkimi się uściskałam.
-Witaj z powrotem.Tak mi przykro!-szepnęła mama pochlipując cichutko.
Tak jak poprosiłam nikt więcej na ten temat nic nie wspominał.Rodzice
bardzo szczęśliwi,że w końcu wyszłam do przyjaciół zostawili nas
samych,a oni ewakuowali się do siebie.Jak wspaniale było siedzieć w ich
towarzystwie...Po wspólnie zjedzonej kolacji chłopcy wrócili do salonu,
a my z Meggie zmywałyśmy.Byłam bardzo szczęśliwa widząc uśmiech
na jej twarzy.
-Jak tam z Niallem?-zagadałam ją kiedy wycierałam podawane przez
nią naczynia.
-Świetnie.Odkąd jestem z nim to chyba najlepszy okres w moim życiu!-
zawołała opryskując nas przy tym  wodą,a ja uśmiechnęłam się na
tyle ile zdołałam.-A u ciebie? Pytam o sprawy sercowe-dodała szybko
-Na razie nic...
-Na pewno? Nikt ci się nie spodobał?
Pokręciłam przecząco głową.
-No dobra,niech będzie.Ale jak coś ten tego,to od razu dawaj znać!
-Tak jest!-zachichotałam.Po chwili Meg dołączyła do chłopców,
natomiast ja przygotowywałam gorącą herbatę.Gdy wróciłam do
salonu to każdy robił coś innego.Louis z kimś zawzięcie smsował
uśmiechając się przy tym pod nosem,Niall i Meggie wrzucali sobie
wzajemnie popcorn do buzi,Liam majstrował coś przy wyłączonym
telewizorze w którego tępo wpatrywał się Zayn,a Harry wyraźnie
cieszył się z tego,że siedzi na laptopie.

-Widzę,że tylko ty siedzisz wolny-odezwałam się do Malika siadając
koło niego.
-W zasadzie to tak...
-To możemy ponudzić się razem,jeśli chcesz.
-Bardzo chętnie.Co ciekawego mi powiesz?
-W zasadzie to liczyłam,że to ty wyjawisz mi coś mądrego.
-W zasadzie znowu wszystko ja,tak?-prychnął i skrzyżował ręce na piersi.
-W zasadzie...tak!-zaśmiałam się-Ale się nie obrażaj.Kocham te twoje
złote myśli,z resztą twoje fanki tak samo.
-W zasadzie to cieszę się,że cię odzyskałem.Skaliśmy.-dodał pośpiesznie
-W zasadzie,to ja też...
-A ja w zasadzie mam dość waszego zasadowania!-zawołał Niall przez
co odrywając się z zabawy oberwał od Meggie popcornem w oko.
-Auua!
-Hahahaha!-zaśmiała się na widok jego miny
-Margaret Cooper!-zawołał
-Tylko nie Margaret!!
-W zasadzie to na twoim miejscu już bym uciekał!-i w taki oto sposób
zaczęli gonić się po salonie,co i tak skończyło się gorącym pocałunkiem
wśród rozsypanego popcornu.
-Ach,ta miłość...-westchnęłam i położyłam głowę na ramieniu Zayna
-Miłość jest słodka.-skwitował patrząc na mnie a ja pokiwałam
głową-Chodź tu mała-objął mnie ramieniem-Zdaje się,że tylko ty mi
zostałaś-westchnął.
-Phi! Wypraszam sobie...
-No weeź...-poruszał zabawnie brwiami.Nie mogłam się temu oprzeć.

-Nie jestem pierwszą lepszą.
-Nigdy-pokręcił głową a ja się rozchmurzyłam-Ale nie mam większego
wyboru...-dodał po czym wybuchnął śmiechem,za co oberwał.
-Oj grabisz sobie...Ja ci tu dam!-usiadłam mu na kolanach i zaczęliśmy
wojnę (wszelkie ruchy dozwolone).Po dziesięciu minutach w salonie
zrobiła się cisza.Wszystkie pary oczu skierowane były na nas.
-Eee...czy wy zdajecie sobie sprawę z tego,że zachowujecie się
dziwnie?-zapytał Lou
-W zasadzie to nie.-odpowiedzieliśmy w tym samym momencie po
czym wybuchnęliśmy śmiechem.
-Ładnie razem wyglądacie!-zawołała Meggie przekrzykując nasz śmiech.
-Dzięki.-wyszczerzyłam zęby.

-No już mówiłem: Innego wyboru nie miałem..-Zayn teatralnie wzruszył
ramionami i wywrócił oczami na co znowu zachichotałam.Gdy się w
miarę uspokoiliśmy,to ten po chwili znowu zaczął się śmiać.
-Te,Malik!-zawołałam i szturchnęłam go-Co ci tak wesoło?
-N..nic..po prostu...przypomniałem sobie jak się walnęłaś w nos!-teraz
to już dosłownie leżał.(patrz rozdział 13).A ja najpierw to jakoś
komentując,po momencie znalazłam się obok niego.
Następnego ranka obudziłam się w wyjątkowo dobrym humorze,
i to jeszcze PO Meggie co na prawdę należało do rzadkości.
-Jak się spało?-spytała wskakując pod kołdrę.
-Wyśmienicie.Już dawno tak twardo nie spałam.
-Hmm...A powiedz mi,Ivy...
-Tak,Meggie?
-A więc,Ivy...
-Słucham Cię,Meggie?
-Dobra,dość.-zaśmiała się-Co tam pomiędzy tobą a Zaynem?
-A co ma być?-odpowiedziałam troszkę pośpiesznie
-Zauważyłam,że bardzo dobrze czujecie się w swoim towarzystwie.
-No tak,jak z wami wszystkimi.
-I nic po za tym?
-Nie do końca wiem co sugerujesz...
-No wiesz...czy on ci się może..podoba?
-Eee...-trochę się zmieszałam.-Zayn jest wspaniały i na pewno każda
dziewczyna chciałaby być jego wybranką,ale nie wydaje mi się żeby
on tam chciał spojrzeć na mnie.We mnie nie ma nic ciekawego,jestem
taka przeciętna..To znaczy,czy ty sobie mnie widzisz u boku takiego
przystojniaka Zayna Malika? No proszę cię..-zaśmiałam się nerwowo
i przygryzłam wargę bo w głębi duszy karciłam się za to co wygadywałam.
-Więc między nami jest czysta..przyjaźń.-uśmiechnęłam się do niej
lekko,na co ona nic nie odpowiedziała.Nic więcej nie mówiąc
przebrałyśmy się (strój Ivy,Meggie) ja jeszcze nałożyłam lekki makijaż
i zeszłyśmy na dół,gdzie czekało już na nas śniadanie w postaci
tostów z serem.Chłopcy,mama i moi bracia byli już na dole.Z uśmiechem
przysiadłam się do Zayna,który był trochę jakby smutny,albo obrażony?
-Heej.-zawołałam na co on tylko kiwnął głową.-Co jest,bro?-
szturchnęłam go zaczepnie w ramię.
-Nic.-odpowiedział nie patrząc na mnie i opuścił bez słowa kuchnię
z telefonem  przy uchu.
Śniadanie dokończyliśmy w dziwnym milczeniu,tylko mama raz po raz
mruczała coś do Kevina albo zwracała się do Nialla z dokładką.
Po tym jakże przyjemnym posiłku kierowałam się do salonu gdy ktoś
zadzwonił do drzwi.
-Hej...zastałam tu gdzieś może Zayna?-ukazała się przede mną postać
bardzo...ładnej,jednak na pierwszy rzut oka trochę ''pustej'' dziewczyny,
która spoglądała na mnie z wyraźną wyższością i nie miałam tu na
myśli jej kilkunasto centymetrowych szpilek.Tuż po chwili koło jej
boku pojawił się Malik.
-O,już jesteś.-uściskał ją na powitanie i zbywając mnie krótkim 'cześć'
zamknął mi drzwi przed nosem.Ja stałam tak jeszcze przez chwilę z
miną typu 'wtf?!' kiedy koło mnie pojawił się Hazza.

-Wyglądasz jak Hermiona w Kamieniu Filozoficznym gdy widzi
jak Ron objada się podczas uczty.-Zdziwił mnie fakt,że tak dobrze
zna sceny z Harry'ego Pottera.
-Harry,co to za dziewczyna?-wskazałam mu przez okno gdzie Zayn
powoli oddalał się z tym pustakiem.
-Czy to jest...-zmrużył oczy-O mamo,to ona!
-Ona czyli kto?
-Była Zayna.


Mam nadzieję,że mnie nie zabijecie,że dodaję nowy tak szybko ale
nie mogłam się powstrzymać xD No i chciałam też trochę nadrobić
te rozdziały z racji tego,że trwają mi rekolekcje i mam wolne od szkoły.
Jak wam się podoba? Dziękuję wam bardzo za te wszystkie
komentarze i reakcje,nawet nie wiecie ile dla mnie znaczą.Kocham
Was wy moje,moje! ;p xx ;*

Zapraszam też na bloga mojej przyjaciółki:
http://gastric-love.blogspot.com/

środa, 28 marca 2012

18 Rozdział

Następnego dnia wstałam wcześnie i to nie wiedzieć czemu w dobrym
humorze.Niestety natychmiast się on zmienił kiedy uświadomiłam sobie,
że Jayashree,moja ,,kochana'' kuzynka wczoraj do mnie zawitała.
Przypomniało mi się jak zabawiała się z chłopcami i Meg...Aż coś
ciężkiego przewróciło mi się w żołądku.Po porannej toalecie ubrałam
się (strój) i zeszłam na dół.W kuchni zjadłam tradycyjnie płatki z mlekiem
i w zamyśleniu wgramoliłam się na blat.Po chwili ktoś wszedł.
-O,cześć siostrzyczko!-zawołał pogodnie Lou (strój) i skierował się do
lodówki.Nie wiem dlaczego ale było mi smutno.Minął zaledwie jeden
dzień a ja czułam jakbyśmy wszyscy się od siebie oddalali.
-Hej-mruknęłam i spuściłam wzrok.
-O-oł...Coś nie tak,nie czuję entuzjazmu!
'Ciekawe czy czułbyś radość i entuzjazm kiedy ktoś kradnie ci przyjaciół'
pomyślałam.
-Spakował się i uciekł.
-Zaśmiałbym się,ale mnie martwisz-przymknął lodówkę i spojrzał na mnie.
-Nie potrzebnie.
-Co się dzieje?
-Nic.Muszę już iść.-zeskoczyłam ale ten szybko złapał mnie za rękę.
-Hej,hej mała co z tobą?
-Oo cześć!-odezwał się ktoś w drzwiach.Gdy usłyszałam ten głos mimowolnie
przymknęłam powieki i odetchnęłam głęboko.-Puść mnie Lou.-szepnęłam
-Powiedz mi,proszę..-spojrzał mi głęboko w oczy i już otwierałam usta,ale
Jaya stanęła między nami.
-Braciszku,mógłbyś mi zrobić ten twój specjał marchewkowy co wczoraj?-
popatrzyła się na niego słodkimi oczami.-Och,chyba nie przeszkadzam,Ivy?
-Nie..nie przeszkadzasz.-wyrwałam się z jego objęć i uciekłam na górę.
Do tej pory tylko ja tak do niego mówiłam...

Tak było tydzień temu.Teraz sytuacja wygląda kompletnie inaczej.Jayi już
nie ma,jesteśmy sami,moja mama dzwoniła,że jutro wracają.A ja...ja siedzę
kolejny dzień w samotności.Zapewne chcecie wiedzieć jak to się stało.
Nie było wcale łatwo.Ten tydzień był dla mnie jednym z najgorszych w
moim życiu,miałam wrażenie,że Jaya nigdy nie wyjedzie.Taka jakby
powtórka koszmaru z dzieciństwa...Trzeci dzień po przyjeździe Jaya
oznajmiła,że chciałaby zmierzyć się ze mną w bollywoodzkim tańcu.
Zaskoczyła mnie bo dobrze wiedziała,że w tym byłam od niej lepsza,
więc pomysł mi się spodobał.Nie wiedzieć czemu była jeszcze bardziej
pewna siebie niż dotychczas.Może stwierdziła,że wszyscy będą ją
podziwiać a stało się kompletnie na odwrót.Chciałam dostosować się
do tematyki dlatego postanowiłam założyć jedno z moich przepięknych
sari.Mimo,że hinduską jestem tylko w połowie to moja babcia,która
po ślubie rodziców wróciła do Indii,przysyła mi je co roku na gwiazdkę.
Udałam się więc do pokoju i wyciągnęłam z szafy śliczną,lśniącą
szatę.Po założeniu jej zeszłam po schodach na dół gdzie czekała reszta.
Jaya,w swoim czerwonym sari próbowała odwrócić ich uwagę ode mnie,
ale wcale jej się to nie udało.Oczy wszystkich zwróciły się ku mnie.
(Tak sobie wyobrażam sari Ivy :D)
-Jeej!-zawołał Niall,a Zayn szepnął:
-Ivy...wyglądasz pięknie!-reszta tylko szeroko się uśmiechała,oprócz
Jayi rzecz jasna.
-Gotowa?-zapytała unosząc brwi
-Jak najbardziej.-uśmiechnęłam się i wspólnie poszliśmy do salonu.
Meggie (strój) usiadła na kolanach Nialla,Liam z Louisem i Zaynem
poodsuwali na bok meble a Harry próbował rozgryźć naszą wieżę stereo.
-Tradycyjnie?
-Ze śpiewem.-powiedziałam usatysfakcjonowana,a jej zrzedła mina.
-No dobra..-wyprostowała się-Harry,włącz podkład z numerem 2,ten bez słów.
-Eee...-podrapał się po głowie.-Okej.Gotowe?
Pokiwałyśmy głową i włączył muzykę.Nareszcie!
(strzelę jakimś filmem xD włączcie sobie przy czytaniu)

Wczułam się w rytm i zaczęłam tańczyć podczas gdy Jaya 'śpiewała'.
Ja w tańcu czułam się tak swobodnie jak nigdzie.Kiedy doszły do
tego piosenki,to czułam się jak w niebie.Tańce bollywoodzkie do
najkrótszych nie należały.Ale gdy już nadszedł koniec,Jaya dumnie
wyłączyła podkład i wyraźnie oczekiwała oklasków.Owszem,były
ale nie w jej a w moim kierunku.Jej mina była wtedy bezcenna.
-Ivy! To było obłędne!-zawołał Liam
-Nie wiedziałem,że masz taki głos!
-I jeszcze ten taniec...-Zayn zabawnie poruszył brwiami

i wziął mnie na barana podskakując przy tym.Śmialiśmy się i wygłupialiśmy tak
kiedy spostrzegli się,że Jaya zniknęła.Okazało się,że ''rozpłakała się''
i wszystkich uwaga z powrotem skupiła się na niej.Westchnęłam i
postanowiłam wybrać się na samotne zakupy.Wieczorem gdy wracałam
czekała mnie niezbyt miła niespodzianka.Dochodziłam już do drzwi
kiedy zauważyłam kogoś przed domem.Oni mnie nie widzieli bo
było zbyt ciemno.Po głosach rozpoznałam,że była to Jaya i Zayn,
obydwoje palili papierosy.
-Od kiedy palisz?-odezwała się Jaya
-Odkąd skończyłem 15 lat...a ty?
-Odkąd...-głos jej zadrżał-ja...nie,przepraszam nie mogę...
-Co się dzieje? Mi możesz powiedzieć.
-Ja...-pociągnęła nosem-Palę raz po raz odkąd Ivy zaczęła się nade mną znęcać.
-Że co?
-Pierwszy raz zapaliłam jak miałam chyba 11...
-Ale nie to..Co powiedziałaś o Ivy?
-Ach...nie chcę o tym mówić.Jak się dowie,że komuś wygadałam to
mnie zabije-załkała-Ona mnie zniszczy,rozumiesz?-wtuliła się w niego
-Cii...spokojnie,nikt się nie dowie.
-No dobrze...Pierwszy raz było kiedy miałyśmy po 8 lat...przyjechałam
do Bradford na wakacje i pewnego razu ona zaczęła wygadywać mi
bardzo przykre rzeczy.Zastraszała mnie,okłamywała i szantażowała.
Nie wolno mi było dotykać jej rzeczy,ani spotykać się z jej znajomymi.
Raz nie mogła się pohamować,chociaż ją błagałam i...i...zepchnęła
mnie ze schodów.
-Co?! Ivy?? To nie możliwe...
-Taa...wygląda na taką świętą,prawda? Ale zawsze pocieszałam się
jednym...Wiesz co oznacza imię Jayashree po hindusku?
-Nie.-pokiwał głową a Ona przysunęła się do niego.
-Zwycięstwo.-szepnęła mu do ucha i pocałowała go.Nie mogłam
dłużej wytrzymać.
-Co z tobą nie tak?!-wrzasnęłam a oni szybko się od siebie odkleili-
Jak mogłaś?! Jak możesz wygadywać tak...obrzydliwe kłamstwa?!
-Zayn...-pisnęła i schowała się za jego plecami.
-Ivy,uspokój się.Jakoś to wyjaśnijmy...Ona nic ci nie zrobiła,prawda?
-Ach tak?-prychnęłam-N..nic? Każdego dnia gdy się z nią widywałam,
to był..terror dla małej dziewczynki-głos mi się załamał a oczy
napełniły łzami-Teraz nauczyłam się być silna,ale jako dziecko nie
potrafiłam,byłam bezbronna.-Drzwi otworzyły się i reszta wyszła
na zewnątrz.
-Wy też jej wierzycie?-spojrzałam na nich.-Proszę!-zawołałam i
podwinęłam rękawki ukazując im małe blizny na przedramieniu-Odkąd
skończyłam 7 lat zaczęłam się kaleczyć po spotkaniach z tobą-
zwróciłam się do niej-Gdyby babcia nie zauważyła tego podczas kąpieli
pewnie byłyby jeszcze większe...Żyłam wtedy w takim strachu,że
nie masz pojęcia...Jednak nikt mi nie wierzył.Jaya zawsze była idealna.

Kto by pomyślał,że zastrasza swoją młodszą kuzynkę,że razem z
koleżankami zabawia się jej kosztem,że wyśmiewa się z niej i zabiera
wszystko co udało jej się dostać?-Byłam już tak zdesperowana,że
nie zważając na nic,opowiedziałam im wszystko.-Teraz ja nie mogę
zrozumieć,dlaczego i wy nie chcieliście mnie przez te kilka dni
posłuchać.Wszyscy trzymaliście jej stronę.-byłam już cała zapłakana,
że nawet dostałam czkawki.-Ale ty Jaya...ciesz się,bo zdaje się,że znowu
wygrałaś.-ostatni raz na nich spojrzałam i pobiegłam do swojego pokoju.


Nie wiem jak wam,ale mnie osobiście się nie podoba...Jednak chciałam
zakończyć tą przykrą historię z Jayą,zgodnie z waszymi komentarzami
pod ostatnim postem.Jesteście takie kochane! Nie macie pojęcia,jak
mordka cieszyła mi się jak je wszystkie czytałam! ^^ Obiecuję,że teraz
będzie w rozdziałach o wiele przyjemniej ;)

poniedziałek, 26 marca 2012

17 Rozdział

Zmęczona odchyliłam lekko powieki chcąc dowiedzieć się skąd dochodzą
dziwne szepty tuż nad moją głową.Udało mi się jedynie lekko zmrużyć oczy,
ale to wystarczyło aby zauważyć zarysy pojawiających się postaci.
-Ale jaja! Oni SPALI razem całą noc!
-Nie podniecaj się tak,blondasie.
-Myślicie,że coś z tego będzie?
-Nie wiem.Haha,patrzcie jak leżą..
-Co się tu dzieje?-odezwał się tym razem kobiecy głos-Ooch...Czy oni...?
-Dopiero zeszliśmy
-Ja pierdziele! Ale w końcu Zayn chciaa...-nie dane mu było dokończyć bo
ktoś zatkał mu usta dłonią.
-Zamknij się Niall!
-Nie chcę im przeszkadzać,ale Ivy jest pilnie potrzebna.Jej kuzynka chyba
przyjechała,wydaje mi się że ją widziałam przed domem.
Chciałam z powrotem zasnąć ale ktoś głośno zachrapał i przywalił mnie
swoją ręką.Otworzyłam oczy.Leżałam w salonie,na kanapie,w objęciach
pół nagiego Zayna Malika a nad naszymi głowami majaczyły sylwetki
moich przyjaciół.Zaraz,zaraz...ale był ktoś jeszcze...
-Puk puk? Heej...jestem Jaya,czy ja dobrze trafiłam?-odezwała się jakaś
dziewczyna-O,pamiętam Cię.Ty jesteś...Meggie,tak?
-Witaj Jaya,tak to ja...
-Jest tu gdzieś moja kuzynka?
-Eee,tutaj...-Meg lekko się skrzywiła a owa Jaya podążyła w ich kierunku.
-O mamo.Ivy?
-Coo..?-odpowiedziałam zaspana
-Co tu robisz z tym golasem?
-Aaa!! Jaya! Co ty tu robisz?!-wstałam gwałtownie budząc przy tym Zayna.
-Co..co sie dzieeeje?-zapytał ziewając
-Co za patologia.-mruknął Lou a pozostali oprócz mnie,Malika i Jayi się
zaśmiali.Po prysznicu i przebraniu się w normalny strój (Ivy,Meggie,chłopcy)
usiedliśmy wszyscy razem w kuchni.My i moja kuzynka z Indii.Szczerze
mówiąc to nigdy za nią nie przepadałam,a i tak to za mało powiedziane.
Totalnie mnie przerażała,to trauma po tym co się stało kiedy byliśmy
dziećmi.Zawsze próbowała pokazać,że jest we wszystkim lepsza,że to
ona musi być w centrum uwagi,że to ona jest tą lepszą,ładniejszą i
ciągle tylko Jaya,Jaya,Jaya,Jaya! Ugh...
-Dzwoniłam do cioci,że jadę was odwiedzić,ale powiedziała że tylko
ty zostałaś.Mimo to bardzo chciałam Cię zobaczyć,stęskniłam się.
Podeszła do mnie i zaczęła mnie przytulać.Ze sztucznym uśmiechem
odwdzięczyłam się tym samym.
-Nie masz nic przeciwko żebym została trochę u was?-spytała
-Nie nie,ależ skąd.-odpowiedziałam ale w głębi duszy prychnęłam.I tak
znalazłaby jakiś sposób.Zapewne udawałaby,że źle się czuje,nagłe
zasłabnięcie lub telefon do mojej mamy,że Ivy jest bardzo niegościnna.
-Tak w ogóle to nie znam waszych imion,no oprócz Meggie.-podeszła
do reszty cała w skowronkach.
-Jayashree Mukherjee,ale mówcie do mnie Jaya.-przywitała się z nimi
ale zauważyłam,że z dziwnym uśmieszkiem Zayna specjalnie zostawiła
sobie na koniec.
-Och...jesteś hindusem?-zagadała
-Nie...-mruknął-Jestem Zaynem.Mam pakistańskie pochodzenie...
-Interesujące...-zilustrowała go wzrokiem-BARDZO mi miło.
-No nie tak bardzo jak mi-zaśmiał się pod nosem a ona wpatrzona
w niego zachichotała.Wywróciłam oczami.Przeczucie mówiło mi,że ona
coś kombinuje,jak zazwyczaj i oczywiście nie skończy się to dobrze.
Jakby nie patrzeć to jest piękną kobietą.Wyrafinowana hinduska pełna
wdzięku i powabności.Długie,jedwabiste,czarne włosy opadające na
zawsze starannie prezentujące się sari.
Pod wieloma względami byłam o nią zazdrosna,a to jak wyglądała w sari
z pewnością było jedną z nich.Ale było coś w czym byłam lepsza: taniec,
śpiew i aktorstwo-czyli to co powinna mieć hinduska grająca w filmach
bollywoodzkich.Myślę,że z tego zrodziła się jej nienawiść do mnie.Zawsze
chciała w takich filmach grać,bo wtedy byłaby oczywiście w centrum uwagi
a do tego jeszcze sława i pieniądze.Mimo,że ja w nich nie występowałam
to nie mogła znieść widoku moich zdjęć w internecie,telewizji,prasie i
różnego rodzaju plakatach.A tak odbijając od tematu to jedno było
pewne: Jaya miała coś do Zayna i z pewnością nie wyjedzie jeśli tego
czegoś nie osiągnie.
-Jaya,z pewnością chciałabyś się odświeżyć po podróży?-spytałam
przechylając głowę w bok.
-O taak,czytasz w moich myślach.
-Pokój rodziców jest wolny i do twojej dyspozycji-uśmiechnęłam się
-Okej.Eee...Zayn,tak? Pomógłbyś mi zanieść torby na górę?
-Jasne.-odpowiedział szybko i wyszli.Odprowadziłam ich wzrokiem
i kiedy usłyszałam ich kroki na piętrze,zamknęłam drzwi od kuchni.
-Oh God...-odetchnęłam
-Co jest?-spytał Liam
-Ledwo przyjechała a ja już mam powoli dość jej sztucznych uśmiechów.
-Wyglądała na miłą-Niall wzruszył ramionami
-Uwierz mi,zawsze chciała mi dopiec.Nie jest taka niewinna.
-Jesteś po prostu przewrażliwiona,Ivy-odezwała się Meggie-dopiero
co wstałaś.
-Właśnie,co to było z Malikiem?-spytał Lou zabawnie poruszając
brwiami a reszta się zaciekawiła.
-A co miało być?
-Zastaliśmy was przytulonych na kanapie.Zayn był goły.Hello?!
-Hahah Lou,chyba masz niedobór marchewek.Zayn miał na sobie
bokserki,to po pierwsze,nie przerywaj mi!-zawołałam kiedy tylko
rozchylił usta-A po drugie między nami do niczego nie doszło,kochaniutki.
-Jasne,jasne,już ja tam swoje wiem.
Popołudnie minęło mi nawet przyjemnie dlatego,że Jaya odsypiała
swoją podróż.Wygłupialiśmy się z Meg i chłopcami jak zwykle z resztą.
Po długim spacerze wybraliśmy się na lody,a po powrocie do domu
czekała na nas Jaya.Świetnie.
-Jak się spało?-spytałam wchodząc do środka
-Dobrze-odpowiedziała spoglądając za Zaynem.Poirytowana poszłam do
swojego pokoju,gdzie zaszyłam się na łóżku z laptopem i shakiem.
Po dwóch godzinach ktoś zapukał w drzwi.
-Ivy? Czemu tu sama siedzisz?-zapytała Meggie
-Rozmawiałam z rodzicami przez skype'a-skłamałam
-Dołączysz do nas?
-Może potem.-powiedziałam i po kilku godzinach zeszłam na dół.Wszyscy
siedzieli w salonie.Głównym obiektem zainteresowania była oczywiście
moja ukochana kuzynka,która zabawiała chłopców.Miałam ochotę się
porzygać więc zmieniłam kierunek i usiadłam na blacie w kuchni.Po chwili
ktoś złapał mnie w biodrach i zmaterializował się przede mną Harry.
-Hej maleńka,co tak od nas uciekasz?
-Dlaczego tak myślisz,Haroldzie?-spytałam poprawiając mu loki.Już
chciał odpowiedzieć kiedy do kuchni wpadła Jaya.
-Harry,chodź szybko!-pociągnęła go za rękę i już ich nie było.Westchnęłam
i zabierając ze sobą banana powlokłam się z powrotem na górę,gdzie
włączając Taken położyłam się na łóżku.

Wiedziałam,że tak będzie.W dzieciństwie Jayashree zabierała mi wszystko.
Teraz zabrała się za moich przyjaciół.Długo tak jeszcze rozmyślałam
aż w końcu zasnęłam.


Wiem że miałam dodać jutro,ale pomyślałam,że was zaskoczę ^^
Cieszę się,że tak tu was dużo wpada.Kiedy znajdę wolny czas to
od razu planuję dodać kolejny.Czyli możecie się go spodziewać tak
gdzieś...w czwartek? Pozdrawiam wszystkich czytelników ;*

Edit o 21:05 xD
Zapomniałam dodać strojów bo dodawałam go na szybko,ale już
uzupełnione,oraaz dedykacja rozdziału dla Sabiny,autorki bloga
gastric-love.blogspot.com ;*

sobota, 24 marca 2012

16 Rozdział

Następnego ranka obudziliśmy się bardzo obolali z tego całonocnego spania na
podłodze.Na początku nie mogliśmy znaleźć Louisa,który jak się później
okazało smacznie chrapał sobie za kanapą.Zdradziły go jego wiecznie gołe
stopy (nigdy nie nosi skarpetek,chyba że już naprawdę musi) które wystawały
mu z poza niej.Po prysznicu (strój Iv) przyszedł czas na śniadanie
przygotowane przez Zayna i Harry'ego.
-Nie mogę uwierzyć,że już połowa wakacji za nami...-lamentował Niall
-Większa połowa-poprawiłam go
-Nie dobijajcie!-zawołał Liam i wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.-Niall,idź otwórz.
-Czemu ja?
-Bo ty.
-Noo dooobra...-westchnął i wyszedł.Nie minęło pół minuty kiedy usłyszeliśmy
wrzask wydobywający się z jego gardła.
-MEGGIE?!
Wszyscy spojrzeliśmy po sobie i pobiegliśmy do przedpokoju.Ku naszemu
zdziwieniu zastaliśmy tam blondyna,który całował trzymającą w swoich
ramionach rudowłosą.
-No nareszcie!-zawołałam i wszyscy zaczęliśmy bić im brawo.
-Ej,daj nam się też przywitać.-powiedziałam po kilku minutach
-Nie.
-Będziecie mieli dużo czasu dla siebie.
Niechętnie oderwał się od niej.Meggie od razu mocno mnie przytuliła.
Obydwie się rozkleiłyśmy.
-Bardzo...BARDZO Cię przepraszam!
-Nie wracajmy do tego.Po za tym ja rzeczywiście jestem pieprzoną egoistką...
-Ależ skąd! To moja wina...
-Oderwiecie się wreszcie od siebie?-spytał Harry.Pociągając nosem pokiwałam
głową.Gdy chłopcy przywitali się z moją przyjaciółką,my znowu mocno się
uściskałyśmy pochlipując cichutko.Byłam taka szczęśliwa,że wreszcie mam ją
koło siebie...W zasadzie same nie wiedziałyśmy z jakiego powodu płaczemy.
Z głupoty? Ze szczęścia,tęsknoty? Chyba jedno,drugie i trzecie.
-Baby...-wywrócił oczami Zayn a my zachichotałyśmy.Kiedy usiedliśmy
wspólnie w salonie przy orzeźwiającej lemoniadzie,nic nie było nam więcej
potrzeba.
-Tak w ogóle to co ty tu robisz,Meg?-zapytałam-Miałaś zostać do końca
wakacji.Coś się stało?
-Nic się nie stało.Wkurzyłam się i wyjechałam,po prostu.-odpowiedziała nie
patrząc mi w oczy.-Pyszna ta lemoniada.
Wiedziałam,że coś było nie tak,ale wolałam nie naciskać przy chłopakach.
Po długim leniuchowaniu poszłyśmy z Meggie do mojego pokoju rozpakować
jej rzeczy.Moje łóżko było naprawdę wielgachne,więc spokojnie mogłyśmy
zmieścić się na nim we dwie,a jeszcze było dużo miejsca.
(Tak tylko przypominam wygląd xD)