środa, 25 lipca 2012

50 Rozdział

 Kocham go tak naprawdę mocno. Kocham go za wszystko. za to, że jest, za jego słodki uśmiech, czułe słowa. kocham go za to, że jest mój. kocham jego usta, policzki, szyję i ręce, którymi mnie przytula. kocham go za wszystko i za nic. kocham go całym sercem i nie zamierzam tego zmieniać.

Nie dałam rady w to uwierzyć...w dalszym ciągu nie dochodziło do mnie to,że jestem zaręczona.I mimo to,że skończyłam dopiero 18 lat,wiedziałam że dobrze robię...Zayn był chłopakiem z którym chciałam spędzić resztę mojego życia i wiedziałam o tym na pewno.
-Denerwujesz się?-spytał mnie gdy samochodem przemierzaliśmy drogę z lotniska,do domu Państwa Malików.Postanowiliśmy wybrać się do Bradford i przekazać dobrą nowinę naszym rodzinom jak najszybciej było to możliwe.Reszta ekipy miała zostać w LA do końca tygodnia i wszyscy mieliśmy się spotkać już w Londynie.
-Ja? Nieee,no coś ty.-skłamałam a on zachichotał i wyszedł pierwszy otwierając przede mną drzwi taksówki.-Dziękuję.Co robimy z bagażami?
-Weźmiemy je do mnie.Ale powiedz mi czy chcesz zostać tu u mnie,czy wolisz iść do rodziców?
-Myślę,że mogliby się obrazić,że jestem w Bradford i nie zostaję na noc u nich.-stwierdziłam.
-W takim razie każdy pójdzie w swoją stronę,ale najpierw się przywitajmy.-pociągnął mnie za rękę i stanęliśmy przed dużymi,śnieżnobiałymi drzwiami,które idealnie dopasowały się kolorem do leżącego wszędzie śniegu.Zayn zadzwonił na dzwonek i już po chwili drzwi otworzyły się,a w nich stanął Pan Malik.
-No nareszcie jesteście,już myśleliśmy,że coś się stało.-powiedział z uśmiechem.Uściskał się z synem,a mnie pocałował w czoło i zaprowadził w stronę kuchni gdzie czekała reszta rodziny.Wszystko w domu Malików wprost biło miłością i ciepłem rodzinnym.
-Marino,skarbie!-zawołała mama Zayna wychodząc już do przedpokoju jak tylko mnie zobaczyła a ja zachichotałam na widok jego miny.Kobieta podbiegła do mnie,ucałowała w oba policzki po czym przytuliła mocno do siebie.-Jak ja się cieszę,że mogę Cię wreszcie poznać!
-Dziękuję Pani,mnie też jest bardzo miło.-uśmiechnęłam się szeroko.
-A za swoim synem to już się nie stęskniłaś?-zapytał ironicznie brunet,a ona posłała mi znaczące spojrzenie.
-Nic się nie zmieniłeś,SYNU.-dała nacisk na ostatnie słowa po czym objęła jego twarz w dłonie.Ja w tym czasie ruszyłam do kuchni i podeszłam do trzech sióstr mojego narzeczonego,które w fartuchach pracowały nad czymś zawzięcie, odwrócone do nas tyłem.
-Cześć! Mogę wiedzieć co tak pięknie pachnie?
-AAAA!-pisnęła najstarsza z nich,Doniyah i złapała się za serce sprawiając przy tym,że zrzuciła na ziemię wielkie worek z mąką.Wszystkie naraz krzyknęłyśmy kiedy mąka wybuchnęła w powietrze obsypując wszystko dookoła,włącznie z nami.-O matko,ale mnie...wystra..wystraszyłaś!
-Wybaczcie...nie chciałam!-zawołałam i zaczęłyśmy kaszleć odganiając od siebie spadającą mąkę.
-Co się tutaj dzieje??-do pomieszczenia wbiegli Państwo Malikowie wraz synem,który jak tylko nas zobaczył wybuchnął ogromnym śmiechem.
-Dziewczyny,co wy to narobiłyście?!-Mama Zayna oparła ręce na biodrach,a ja szybko do niej podbiegłam.
-Nie nie,to wszystko moja wina,chciałam się tylko przywitać,ale nie pomyślałam,że mogą się mnie wystraszyć...-przygryzłam dolną wargę i otrzepałam włosy z mąki.-Bardzo Panią przepraszam...
-Ależ daj spokój,to przecież tylko mąką!-machnęła ręką,poklepała mnie po ramieniu po czym podeszła do dziewczyn i powiedziała,że mają to posprzątać.-Yasser,weź dzieci do salonu,ja zaraz przyniosę herbatę.
-Nie nie nie,ja muszę im pomóc posprzątać,w końcu to moja...-zaczęłam ale ona mi przerwała.
-Nie wygłupiaj się,jesteś naszym gościem!
-Gościem,który zrobił w Państwa domu niezłą rozróbę przebywając tu jedyne pięć minut.-skrzywiłam się a Zayn i jego tata zaśmiali się jednocześnie.-Muszę pomóc,inaczej zrobię coś wbrew sobie,a tego nie lubię.-dodałam i nie czekając na jej pozwolenie,wyrwałam najmłodszej Saffie miotłę z ręki i uśmiechnęłam się do niej,a ona to odwzajemniła.
-Ekhm,mamo...ja bym z nią na twoim miejscu nie dyskutował.-odparł Zayn kiedy ta już otwierała usta.-Wybacz,ale tylko ja mogę się z nią kłócić w takich czy innych sprawach.-szepnął,a ja głośno odchrząknęłam.
-SŁYSZAŁAM TO.-oznajmiłam głośno na co on i jego siostry zachichotały.
-No...no dobrze,skoro tak..-westchnęła i zaprowadziła go do salonu gdzie czekał już Pan Malik.
-Niezłe mamy przywitanie,co? A tak w ogóle to jestem Marina,ale mówcie do mnie Mary.Zayn dużo mi o was opowiadał.
-Mamy nadzieję,że same dobre rzeczy!-zawołała Saffa i przybiła mi niespodziewanie żółwika.-W takim razie wiesz,że jestem Saffa?
-Oczywiście.-wyszczerzyłam zęby.Po chwili Doniyah i Waliyah podeszły do mnie i przedstawiły mi się całując mnie przy tym w policzek.Zastanawiałam się czy wszyscy Malikowie są takimi całuśnikami?
-Ale pierwsze spotkanie rzeczywiście udane,nie ma co!-zawołała Waliyah i wszystkie parsknęłyśmy śmiechem.Po dziesięciu minutach sprzątania kuchnia z powrotem lśniła czystością,a my zadowolone przybiłyśmy sobie piątkę.Ucieszyłam się,że siostry Zayna tak szybko mnie zaakceptowały i niemalże po kilku minutach rozmawiały ze mną jakbyśmy znały się całe życie.Jak tylko odłożyłyśmy wszystko na miejsce,do pomieszczenia wkroczył Pan Yasser.
-Chcąc nie chcąc,lepiej już idźcie do salonu bo wasza matka zaraz zwariuje...-westchnął i nastawił wodę na herbatę.Spojrzałyśmy wszystkie na niego ze zdziwieniem.-No nie może pogodzić się z myślą,że dziewczyna jej jedynego synka właśnie sprząta jej kuchnię!-zawołał z przejęciem a ja się zaśmiałam.Już pokochałam tą rodzinę,była dokładnie taka jak opowiadał mi Zayn.
Saffa złapała mnie swoją malutką rączką i pociągnęła do przepięknego salonu.
-No wreszcie...siadajcie już,siadajcie.-zagoniła nas na kanapy.Ja usiadłam obok Zayna,a Saffa z jego drugiej strony.Koło mnie usiadła Waliyah.
-Błagam,odwiedzaj nas częściej!-szepnęła.
-Normalnie,gdyby Ciebie tu nie było,mama za tą mąkę zrobiłaby nam taką awanturę,że pewnie musiałybyśmy sprzątać nie tylko kuchnię,a cały dom.-dodała Doniyah a ja się zaśmiałam.
-Zrobię wszystko co w mojej mocy.Ale nie przejmujcie się,moja mama jest podobna.
Reszta dnia minęła nam bardzo przyjemnie.Popijając herbatę poznaliśmy się dużo bliżej,a później obiecałam,że pomogę przy pieczeniu pierniczków i tak też było.Gdy zapadał zmrok ustaliliśmy z Zaynem,że zaprosimy jego rodziców na wspólną kolację,a potem pójdziemy do mojego domu.
-Mamo,tato,chodźcie tu na chwilę!-zawołał ich kiedy z dziewczynami staliśmy w przedpokoju.-Słuchajcie,skoro jesteśmy już z Mary tak długo i nareszcie zjechaliśmy do Bradford,to pomyśleliśmy sobie,że może spotkalibyśmy się wszyscy? W sensie wy i rodzina Mariny.
-To świetny pomysł,kochanie,choć mu już zdążyliśmy się poznać.-powiedziała a my wybałuszyliśmy oczy.
-Jak to?
-A no tak to.Spotkałam kiedyś twoją mamę na zakupach,znałam ją już z widzenia,i zaprosiłam twoją rodzinę do nas na kolację,jakiś miesiąc temu.-wyjaśniła i pogłaskała mnie pieszczotliwie po policzku.
-Ale będzie nam bardzo miło spotkać się z nimi ponownie.-dodał z uśmiechem Pan Malik.W takim razie zaprosiliśmy ich na obiad do jednej z restauracji,pożegnaliśmy się i wyszliśmy na mroźne powietrze.
-Nareszcie sami...-westchnął.-Bardzo ich kocham i strasznie się za nimi stęskniłem...
-...ale jesteś wymęczony,tak samo jak i ja,zgadłam?
-Takk..-pochylił się nade mną i pocałował mnie czule w usta.Wtedy kątem oka zauważyliśmy cztery sylwetki kobiet tuż za firanką.Obróciliśmy się w tamtym kierunku,gdzie momentalnie zgasło światło.Zaśmialiśmy się oboje i trzymając się za ręce udaliśmy się do mnie.
Moja rodzina także wiedziała o naszym przyjeździe,ale podobnie jak Malikowie,nie miała bladego pojęcia o naszych zaręczynach.Jak tylko mama wyściskała nas po piętnaście razy i próbowała przekonać na świeże racuchy prosto z piekarnika,mieliśmy zamiar powiedzieć im o wspólnej kolacji.
-Nie marudź mi tu Mary,tylko weź przykład z Zayna i zjadaj te racuchy.-wskazała na niego nakładając mi na talerz.Mulat rzeczywiście wcinał jak się dało,a ja tylko patrzyłam na niego z podziwem.Dopiero co najedliśmy się kurczakiem i pierniczkami.
-Tato,macie na jutro jakieś plany?-spytałam.
-Nie,skarbie,a co?
-No to już macie.Zapraszamy was na małą kolację z rodziną Zayna.Jutro damy wam znać jeszcze gdzie.Pasuje wam o 18?
-Jak najbardziej.-uśmiechnął się tajemniczo.Mam nadzieję,że nie podejrzewa o co chodzi...

| Meggie |
-Nieee no,bez jaj,mamy tu siedzieć jeszcze dwa dni? Tu są nudy! NU-DY!-jęknęłam przeskakując pilotem z programu na program.
-No a co masz zamiar robić w Londynie?-Niall uniósł brew,a ja spojrzałam na niego dobitnie.
-Nadrabiać szkolne zaległości.Zwiałam stamtąd na drugi koniec świata!
-Aa..no..twoja szkoła...-mruknął Liam i podrapał się po głowie.-O tym nie pomyśleliśmy...
-Mówiłam.Kilka razy.
-Co? Niby kiedy?-do rozmowy wtrącił się Lou.
-Jakieś piętnaście razy,ale nie wiedzie o tym dlatego,że nikt nigdy mnie nie słucha!-poderwałam się i skierowałam w kierunku łazienki.
-Oczywiście,że Cię słuchamy...-powiedział leniwie Horan i przejął po mnie pilota.Wychodząc z salonu minęłam się w drzwiach z Harrym.
-Co ona mówiła?-spytał wskazując na mnie a ja warknęłam poirytowana i trzasnęłam drzwiami jak najmocniej się dało.
-Auuuaaa! Nie tak mocno,wciąż jeszcze boli mnie głowa!!-krzyknął a ja wściekła wyciągnęłam swój telefon i zadzwoniłam do Mary.Przegadałyśmy chyba z pół godziny,kiedy do łazienki zaczęła dobijać się Danielle.
-Meggie? Mogłabyś wyjść? Muszę umyć włosy,a Lou kąpie się u góry i mnie nie wpuści.Śpiewając udaje,że mnie nie słyszy...-westchnęła a ja pożegnałam się z przyjaciółką i rozłączając się otworzyłam zamek w drzwiach.-Dzięki,jesteś moją dłużniczką.
-Nie ma za co.-mruknęłam.-I żeby nie było...na Ciebie i El się nie wściekam.
-Dobrze wiedzieć.-puściła mi oczko,a ja z lekkim uśmiechem wspięłam się na górę po schodach.Na swoim łóżku zastałam Nialla,Liama i Harry'ego.
-A wy co,nie macie gdzie spać?
-Ty tu nie owijaj w bawełnę tylko mów co Mary Ci powiedziała.
-Ach...no nic,dojechali po południu,zaprosili swoje rodziny na kolacje i przed chwilą się rozeszli,każdy do swoich domów.Jak na razie podobno nikt niczego nie podejrzewa.Całe szczęście,że wtedy na plaży nie było paparazzich bo wtedy ich niespodzianka by nie wypaliła.Ogólnie myśli,że ich rodzice nie będą mieli nic przeciwko,bo sami się pobierali w młodym wieku...To chyba tyle,tak w skrócie.-zakończyłam swój monolog na jednym wdechu a oni pokiwali głowami.
-A mogłabyś jeszcze raz,tylko ciut wolniej?-poprosił Harry,a ja wzdychając rzuciłam w niego poduszką.
-Wypad z mojego pokoju Styles,wróć jak do końca wytrzeźwiejesz.
-Ja już jestem trzeźwy! Po prostu...mam kaca...małego.-dodał po czym urażony udał się do swojej sypialni.Po chwili to samo zrobił Liam,a Niall zajął łazienkę jak tylko wyszła z niej Danielle.Bowiem Louis nie wyszedł ze swojej aż do północy.

| Mary |
To już dziś.Jak my im to powiemy...nie mam pojęcia.Nie śpię już od dwóch godzin,tylko leżę i zastanawiam się...zastanawiam się nad reakcją moich rodziców.Nie powinno być źle,no ale cóż...
-Zayn? Śpisz?-szepnęłam do słuchawki telefonu leżąc nadal w łóżku.
-Mary...jest 6 nad ranem...myślisz,że co ja teraz mogę robić jak nie spać?-usłyszałam jego zaspany głos.
-No tak,ale myślałam,że ty też tak jak ja nie możesz spać.Bo widzisz,strasznie się boję.
-Czego się boisz?
-No bo widzisz...Ja mam dopiero osiemnaście lat.Osiemnaście lat i już mam zamiar wyjść za mąż! Oni popadną w jakiś szok,mama to chyba dostanie zawału! No i nigdy nie wiadomo co z twoimi rodzicami,przecież z tego co mi mówiłeś wywnioskowałam,że oni do spraw rodzinnych podchodzą bardzo poważnie.I co jeśli się nie zgodzą? Jeśli narobią nam obciachu większego niż...Halo? Zayn,jesteś tam?
-Yhm...
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz?
-Yhm...-powtórzył i zachrapał cichutko.
-ZAAAAAYN!!-wrzasnęłam i coś gruchnęło.
-Auua,kobieto,przez Ciebie spadłem z łóżka!!-zawołał a ja zachichotałam.
-Dzięki za pomoc,pa!-cmoknęłam wysyłając mu całuska i rozłączyłam się.Mimo że wyrzuciłam z siebie to co leżało mi na sercu (i mimo tego,że Zayn mnie nie słuchał) wcale nie poczułam się dużo lepiej i i tak nie zasnęłam.Około ósmej usłyszałam,że mama już krząta się po kuchni więc pośpiesznie ubrałam się w coś wygodnego i już miałam zejść na dół kiedy w oczy rzuciły mi się zdjęcia ze ślubu moich rodziców znajdujące się na szafce w ich pokoju.Delikatnie uchyliłam drzwi i weszłam do środka.Moja mama...wyglądała wtedy cudownie.Nie zmieniła się za bardzo od tego czasu.Z pewnością to był jeden z najszczęśliwszych dni w jej życiu.

-Dzień dobry,mamo.-przywitałam się i ucałowałam ją w policzek.Jak cudownie było znów się z nią widzieć i zaczynać dzień tak jak kiedyś.
-Ooo,Mary,a ty już nie śpisz?
-Nie mogłam spać..To pewnie dlatego,że przespaliśmy caluśki lot samolotem.-skłamałam i zaczęłam nasypywać sobie płatki do miski.
-No pewnie tak.Słuchaj kochanie,rozmawiałam wczoraj z twoim ojcem i zgodnie stwierdziliśmy żebyś zaprosiła do nas Zayna i jego rodzinę do nas,będzie nam wszystkim wygodniej.A po za tym oni zapraszali nas już do siebie,więc teraz nasza kolej.
-To bardzo miłe,ale przedyskutuję o tym z Zaynem i damy Ci znać.-powiedziałam i wzięłam się za jedzenie.Malik jak tylko się obudził zadzwonił do mnie już w pełni świadomy a ja przedstawiłam mu propozycję mamy,a jemu wyraźnie się to spodobało.W takim razie nie zostało nic innego jak tylko poinformowanie jego rodziców i przygotowanie posiłków.To pierwsze miał załatwić Zayn,a drugim zajęłam się ja z mamą.O godzinie 17 było już wszystko gotowe,cały dom wysprzątany,więc nie pozostało nam nic innego jak tylko się przyszykować.Na całe szczęście zdążyłam z makijażem i pokręceniem włosów jak tylko przybył Zayn z rodzicami i siostrami.
-Ślicznie Ci w tej sukience.-szepnął mi do ucha kiedy na moment zostaliśmy sami.Nie był to jednak długi moment bo zaraz pojawiła się przy nas Trisha.(wygląd Trishy i Doniyah)
-Mary,kochana,zjawiskowo dzisiaj wyglądasz!-zawołała z zachwytem. 
-Dziękuję bardzo,ale i tak daleko mi do Pani.-uśmiechnęłam się do niej szeroko.
Po wspólnie zjedzonym obiedzie Zayn spojrzał na mnie znacząco a ja pokiwałam głową.Wstał,poprosił o chwilę ciszy,złapał mnie za rękę i odchrząknął.
-Zaprosiliśmy was wszystkich tutaj dzisiaj żeby ogłosić wam...Mary i ja...Ja i Mary...zamierzamy i pragniemy się pobrać.-powiedział i pogładził mnie delikatnie palcem po dłoni żeby dodać mi otuchy.Czułam się wtedy chyba jeszcze gorzej niż w dniu zaręczyn,serce waliło mi tak mocno,że myślałam o tym czy za chwile nie wyrwie mi się z piersi...Ale nie wyrwało.Przy stole zawrzały okrzyki i oklaski,moja mama i Trisha momentalnie się popłakały i złapały nas w objęcia,a mój tata jak i tata Zayna uściskali siebie nawzajem po czym wznieśli toast.Gdy wyściskaliśmy się już wszyscy,co do jednego,głos zabrał mój ojciec.
-To wspaniały moment...szczerze mówiąc,zastanawialiśmy się kiedy wreszcie nam o tym powiecie.
-Jak to?-powiedzieliśmy w tym samym momencie.-Wiedzieliście?
-No w prawdzie nie do końca,ale podejrzewaliśmy to już odkąd zadzwoniliście,że przyjeżdżacie.Oboje.
-A potem zapraszacie na wspólną kolacje...-dodał Yasser.
-A ja od początku wiedziałem,że to wisi w powietrzu.-skwitował Joe a ja uśmiechnęłam się do niego.Byłam przeszczęśliwa,pragnęłam tego ślubu coraz bardziej,z minuty na minutę,z sekundy na sekundę...Anjali i Trisha płakały przez cały czas.Na początku starałam nie zwracać na to uwagi,ale kiedy Donyiah i Walyiah zrobiły to samo,zaraziłam się od nich.Wszystkie w pięć płakałyśmy do tej pory aż Zayn nie pozbierał swojej rodziny i nie wyprowadził na zaśnieżoną ulicę.Jeszcze swojej rodziny...a wkrótce NASZEJ.
I jak wam się podoba? Może nie wyszedł mi najlepszy,ale był tu niezbędny :) Cieszę się,że do samego
końca jesteście ze mną i będzie mi bardzo przykro kończyć bo właściwie dopiero teraz uświadomiłam sobie,że tylu osobom się to podoba.Zaczynając to opowiadanie czytała to tylko moja przyjaciółka Sabina(odpowiednik Meggie ^^ zapraszam na jej bloga: KLIK.) a teraz...gały wychodzą mi za każdym razem kiedy patrzę na statystyki :) Jesteście niesamowici i za to:


Ps.Jedna z was poprosiła mnie żebym dodawała jakieś tam przypomnienia z poprzednich rozdziałów.Przepraszam ale nie będę tak robić z dwóch powodów: a) wydaje mi się to takie trochę podobne do serialów,które mają po tysiące odcinków i przypominają żeby ludzie w niczym się nie pogubili xD b) i tak zostało niewiele do końca,więc to by nie miało sensu. ;)

Ps.2 BARDZO Was zapraszam na moje pozostałe blogi,chciałabym żeby tam też was przybywało!
- Forgive me my weakness
- Unusual Direction

15 komentarzy:

  1. świetnie - jestem z tobą od początku i przyznam że trochę zaskoczył mnie fakt że Zayn i Mary będą zaręczeni :D ale fajnie i tak mi się podoba :D
    zapraszam na bloga : http://give-you-heart-a-break.blogspot.com/.
    dziewczyna dopiero zaczyna i jest ciekawa jak jej wychodzi to dopiero pierwszy rozdział.. może liczyć na twój komentarz ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, przepraszam że częściej nie komentuję ale mam szlaban na komputer i mogę to dodać tylko dzięki mojemu blackberry. Cieszę się,że wszystko zaczyna się układać zwłaszcza, że kilka rozdziałów temu było nie ciekawie i nie chodzi mi tu o twojego bloga a Zayna i Mary. Postaram się komentować już do końca, trochę smutno że zbliżamy się do końca ale nie zmienia to faktu, że zajebiście piszesz. Gdybyś miała czas wpadnij na mojego nowego bloga ifyoureallywant.blogspot.com chciałabym poznać twoją opinię. xxx

    OdpowiedzUsuń
  3. Booooooskiiiiiiiii <3 Normalnie mówiłam ci już, że cię kocham? Biedna Meggie, nikt jej nie słucha :C . Ahh .. Mary i Zayn są tacy szczęśliwi. <3 Mam dzisiaj blokadę i nie mam siły na długi komentarz. :C

    Zapraszam, wyszedł wczoraj czwarty rodział na blogu:
    fuck-ilove-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. ooooo :D jakie słodkie mamusie :D taki rodzinny rozdział że nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej. kurcze. chce tak pisać !
    zazdroszczę . ;)
    Czekam na kolejny . ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć :) Już z góry chcę Cię przeprosić za spam,ale
    w końcu każdy musi się jakoś rozgłosić i może akurat zainteresuje Cię to,co mam Ci do przekazania :) ?
    Moje blog : anewstartforall.blogspot.com
    którego dopiero co zaczynam,nawiązuje do życia dzisiejszych nastolatków.Tzn. o śmierci bliskiej osoby,o rozstaniach ze swoją drugą połówką,o przeprowadzce,a także dotyczy innych tematów,takich jak uzależnienia ( narkotyki,alkohol oraz papierosy ) , nastoletni bunt itp.Na moim blogu postaram się poruszać ciekawe wątki,więc zobacz i sprawdź.Może się spodoba : ) Serdecznie zapraszam i pozdrawiam! :) *,*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też się popłakałam, więc płakały w sześć! ;)
    Rozdział genialny, jak zwykle zresztą. Powoli to się już robi nudne ;) Ale nie nie nie! Jakoś tę nudę ścierpimy - ty nic nie zmieniaj !!!!
    No i nareszcie zakapowałam o co chodzi z siostrami Zayna. Zastanawiam się tylko ile Waliyah może mieć lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli znajdziesz chwilę - zajrzyj na mojego bloga: http://catsbooksandally.blogspot.com/

      Usuń
  8. Ooo jakie to słodkie <3 takie jak być powinno :) I love you <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Awwwww <3
    Jaki to było superaśne ^^
    Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. ojezuojezu *.*
    wspaniałe .
    kocham Cię< 333

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest świetne <3 idealny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. hej, zapraszam na hard-bland-sensitive.blogspot.com, mam nadzieję, że nasz blog ci się spodoba i będziesz częściej zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. KOCHAM TO ! nie moge się doczekać ślubu^^ <3 świetnie piszesz , serio :')

    OdpowiedzUsuń
  14. Kobieto ty masz talent prosze nie kończ !! Już zdązyłam się uzależnić!!!

    OdpowiedzUsuń