-Zayn...-odezwał się Niall miluśkim głosem do swojego przyjaciela,który próbował
czytać gazetę.
-Co jest?-podniósł wzrok z nad okładki
-Pamiętasz jak na koncercie w Londynie w tamtym roku poprosiłeś mnie żebym
zaśpiewał za ciebie zwrotkę?
-Noo..mniej więcej.A co?-uniósł brew
-I ja się zgodziłem,no nie?
Zayn westchnął,odłożył gazetę i spojrzał na niego
-Niall,o co chodzi?
-Pójdziemy do tej Ivy? Proszę!-zrobił minę słodkiego dzieciaczka
-Czemu sam do niej nie pójdziesz? Jesteś odważny,sławny,więc w czym problem?
-Ale jej nie znam więc nie pójdę tam tak po prostu...A że ty tak...
-Ja jej nie znam.Spotkałem ją rano na plaży ii tyle.
-No ale widziała Cię już...-nudził dalej
-Ciebie też widziała.Jest fanką One Direction.
-Naprawdę??
-Yeah.-Niall zastanowił się przez chwilę
-Nadal nie rozumiem w czym tkwi twój problem-ciągnął
-O Boże,Niall,juz dobrze,pójdę z tobą do tej Ivy tylko daj mi już ty
chłopie święty spokój,dobra?
-I LOVE YOU!-zawołał i wskoczył na niego jak małe dziecko
-Dobra,wystarczy,złaź-odepchnął go
-To kiedy idziemy?-zapytał cały w skowronkach.Zayn nie chcąc wybuchnąć
przymknął powieki i wstrzymał powietrze po czym głęboko je wciągnął.
-Chodź-wstał kierując się do drzwi frontowych
-Ale,że...teraz?-Nialla wryło w ziemię
-Miejmy to już za sobą-westchnął,ale blondyn ani się ruszył.
-No chodź już bo się jeszcze rozmyślę-wrócił si i pociągnął go za koszulę.
-To co dzisiaj robimy?-spytała Meggie,kiedy zostałyśmy same
-Nie wiem,a na co masz ochotę?-przeskakiwałam w tv z kanału na kanał
-Na zakupy-rozmarzyła się
-Dobra-zgodziłam się-Muszę kupić czarne trampki
-Miałam raczej na myśli zakupy w sklepie fotograficzny ale może być-Kiedy
to powiedziała ktoś zadzwonił do drzwi
-Ja otworzę-wstałam
-Nie,ja chcę-Meg też wstała
-Byłam pierwsza-rzuciłam się,ale ona nie dała za wygraną.Nie wyrabiając, w
przepychu obie skoczyłyśmy na drzwi.Kiedy zbliżałyśmy się,Meggie nacisnęła
na klamkę,a ja nie zdążyłam wyhamować w skutek czego wypadłam na
wycieraczkę wprost pod nogi dwóch chłopaków.
-Niezłe przywitanie-zaśmiał się jeden z nich i pomógł mi wstać.Był to Zayn,
ten sam,którego rano spotkałam na plaży.
-Dzięki-otrzepałam się i spojrzałam na jego towarzysza.Był to uśmiechnięty
blondyn o uderzająco niebieskich oczach.
-Ty musisz być Niall-wyciągnęłam do niego rękę na co on wpatrując się we
mnie uścisnął ją i nie chciał puścić.Zayn to zauważył.
-Ee..Nialler,wystarczy-poklepał go po plecach
-Co? Ach,tak.Wybacz-uśmiechnął się przepraszająco
-Spoko.Wejdziecie?-wtedy przypomniałam sobie sobie o Meggie,ale
nigdzie jej nie było.
-Eee...Meggie?-zawołałam i spojrzałam za drzwi.Stała tam.
-Wyłaź stamtąd
-Myślałam,że żartowałaś z tym Zaynem!-zawołała szeptem
-No jak widać niektóre poduszki potrafią chodzić.Powinnaś sprawdzić
swoją torebkę-zachichotałam po czym zauważyłam,że z ich punktu
widzenia mogę troszkę dziwnie wyglądać rozmawiając z drzwiami.
-Yy,tam za drzwiami to moja przyjaciółka Meggie.Troszeczkę się
wstydzi-szepnęłam do nich
-Słyszałam to-odezwał się jej głos
-Tak,noo w każdym bądź razie..zapraszam.-przepuściłam ich w
drzwiach i zaprowadziłam do salonu więc Meg prędzej czy później
musiała ratować swoje pierwsze wrażenie i dołączyć do nas.
-O,jesteś!-powiedziałam kiedy weszła
-Eee tak,musiałam znaleźć moje..papcie-skłamała i podeszła się przywitać.
-Meggie..jestem-podała rękę naszym gościom.Spłonęła rumieńcem kiedy
Niall specjalnie wstał
-Przepraszamy,że was nachodzimy,ale Niall chciał koniecznie Cię poznać-
zwrócił się do mnie Zaym
-Bardzo nam miło-uśmiechnęłam się
-Po co to dodałeś,stary?-syknął Niall i zaczęli się sprzeczać
-Ee,no to może coś do picia?-zaproponowałam szybko-Albo co powiecie
na mały wypad na lody? Świeże powietrze dobrze nam wszystkim zrobi.
-Świetny pomysł-zgodził się Malik a reszta ochoczo pokiwała głową
-Co jak co,ale lody zawsze pomagają-skwitowałam kiedy godzinę później
siedzieliśmy na ławeczce w lodziarni,z której był piękny widok na morze.
-Ooo tak-odezwał się Niall,który błyskawicznie pochłaniał swoją porcję
-Ale masz apetyt-zaśmiałam się
-On tak zawsze-powiedział Zayn-to największy żarłok jakiego znam
-Też znam podobnego żarłoka-odezwałam się zerkając na Meggie,która
nie odzywała się od dłuższego czasu.
Rozmawialiśmy tak długo i pewnie potrwałoby to jeszcze dłużej gdyby się
tak nie z ciemniło.Dowiedziałyśmy się,że ich zespół przyjechał tu na wakacje,
a przy okazji nagrywają płytę.Po spacerze odprowadzili nas pod same drzwi,
więc kiedy nadarzyła się okazja Meggie taktownie zwiała tłumacząc,że musi
sprawdzić czy wysłała wiadomość do mamy.
-Ona zawsze taka małomówna?-spytał Niall odprowadzając ją wzrokiem.
Nie,po prostu jest nieśmiała.Po kilku spotkaniach przekona się do was.O ile
oczywiście takie się odbędą-dodałam szybko
-No jasne-pokiwali głową
-Taak,no to ja może pójdę sprawdzić czy reszta jeszcze żyje-powiedział
Nialler patrząc znacząco na Zayna,który nie bardzo wiedział o co mu chodzi
i powoli się wycofał.
-Dobranoc Ivy-pomachał mi
-Dobranoc-uśmiechnęłam się.Zayn popatrzył na mnie.
-Na moje oko Niallowi spodobała się twoja przyjaciółka.
-Też mi się tak zdaje...ale lepiej jej o tym nie mówić bo będzie jej się trudniej
przed nim otworzyć..
-W sumie to on chyba lubi nieśmiałe dziewczyny.
Po tym jak to powiedział nastała niezręczna cisza.Jedyny dźwięk wydobywał się
wśród fal.
-Piękne jest morze nocą-szepnęłam-Ale jakie..straszne.
-Zrobiło się bardzo romantycznie-zaśmiał się
-Ee,chyba tak-uśmiechnęłam się nieśmiało ale zrobiło mi się trochę nieswojo.
-To ja już chyba pójdę.Na pewno jesteś zmęczona.
-Dziękuję za dzisiaj.
-Nie ma sprawy,to ja dziękuję.Wyśpij się!-zawołał kiedy wchodziłam do środka.
-Ty też-posłałam mu ostatni uśmiech i zniknęłam za drzwiami.
Kolejny rozdział gotowy :) Cieszę się,że przybyło trochę czytelników.Nie wiecie
jak to bardzo motywuje!
sobota, 11 lutego 2012
sobota, 4 lutego 2012
3 Rozdział
Kiedy wróciłam,Meggie jeszcze spała.Skorzystałam z tej okazji i postanowiłam
zrobić pranie.Jeśli chodzi o sprzątanie to zawsze wykłócamy się o to,co kto ma
robić,ale stwierdziłam,że jest tak ładna pogoda więc szkoda aby ubrania z
podróży kisły w torbach.Dlatego wypakowałam wszystkie rzeczy,wrzuciłam do
pralki a sama zabrałam się za śniadanie.
-Mmm...co tak pięknie pachnie?-dobiegł mnie głos tuż ze schodów
-Jajecznica z papryką-odpowiedziałam z wyraźną dumą,że wreszcie coś mi wyszło
-Znajdzie się troszkę dla mnie?-spytała siadając przy kuchennym blacie
-No nie wiem,nie wiem-zaśmiałam się
-Co ty w takim dobrym humorze?
-Nie uwierzysz kogo spotkałam-odpowiedziałam z wielkim podekscytowaniem
-Gdzie,tu w domu?-parsknęła-Och,to na pewno była poduszka-pokiwała
głową udając zaskoczenie-Mam nadzieję,że mi ją przedstawisz.
-Nie wydaje mi się żeby chciała poznać kogoś tak zgryźliwego
-No cóż,może nie będę płakać.
-Jak wolisz-wzruszyłam ramionami i zabrałam się za jedzenie a Meggie
poszła w moje ślady.
-Emm,a tak na serio?-spytała po chwili ciszy.Cała Meggie..
-Nie przeżyłabyś gdybyś się nie dowiedziała,co?-parsknęłam na co ona
tylko ziewnęła.
-Byłam przed chwilą na plaży.I poznałam SAMEGO ZAYNA MALIKA-
powiedziałam kładąc nacisk na ostatnie słowa
-Taak,a w mojej torebce gnieżdżą się krasnoludki-Nic nie odpowiedziałam.
-Gdzie idziesz?-spytała kiedy wstałam
-Wywiesić pranie.Ty zmywasz-zaśmiałam się ironicznie.Żadna z nas
nienawidziła mycia naczyń.
-Liam.-szepnął niebieskooki blondyn kucając przy łóżku swego przyjaciela
-Liam,obudź się!
-Co? Niall?! Czemu mnie budzisz o...
-Liam,ja..ja mam chyba przywidzenia-spojrzał na niego poważnie
-Przywidzenia?
-Noo..chodź ze mną-wyciągnął go z łóżka i sprowadził do ogrodu
-Widzisz? Tam-wskazał ręką
-Co mam niby widzieć?
-No tą dziewczynę
-No widzę...-chłopak spojrzał na owego Nialla ze zdziwieniem i
pewną litością-I po to mnie tu ściągnąłeś?
-Och,przyjrzyj się.
Liam stanął bliżej płotu i tak jak mu nakazano przyjrzał się dziewczynie,
która niedaleko wywieszała pranie.
-Czy to...
-Ivy Bennett,prawda?-przerwał mu rozjuszony-Ty też ją widzisz?
-Noo widzę.Ale co ona tu robi??
-Uff...ale ulga! Myślałem,że ze mną coś nie tak-parsknął śmiechem
-Co wy tu robicie?-odezwał się ktoś za nimi.Okazał się nim uśmiechnięty
brunet z marchewką w ręce
-Lou,patrz kto tam jest!-zawołał Niall
-Gdzie tam?
-No chodź tu-Niall złapał go za rękę i pokazał na sąsiadkę
-Zaraz...to jest ta..-uniósł marchewkę i zmrużył oczy w zamyśleniu-
Ona grała w Harrym Potterze?-spytał przygryzając
-No! Chodźmy powiedzieć Zaynowi.On kocha Harryego Pottera-
blondyn poleciał do salonu ale po chwili wrócił
-Gdzie on tak w ogóle jest?
-Przed chwilą leżał na kanapie ale powiedział,że idzie jeszcze do łóżka-
oznajmił Louis a Niall z Liamem wystartowali
-STOP!-zawołał za nimi-Będziemy go budzić?
-No a jak?!-odezwał się Liam
-To czekajcie na mnie!
-To nie będzie takie łatwe-pokręcił głową Liam wchodząc do sypialni
-Mam pomysł-szepnął Louis i wybiegł z pokoju.Po chwili wrócił z
gitarą w ręce-trzymaj-wcisnął ją Niallowi-zagraj coś-Poradził mu a ten
go posłuchał.Kiedy zaczął grać,Louis kiwnął na Liama i zaczęli
śpiewać coś na kształt piosenki.Zawierała ona takie słowa jak:
dziewczyna,harry potter,obok,sąsiadka,pranie i Malik.Jednak nie na
niego to zadziałało a na piątego z chłopców.
-Jaka zaś dziewczyna?-odezwała się czupryna loków spod kołdry
zachrypionym głosem
-Nasza sąsiadka,to Ivy Bennett,ta która grała w Harrym Potterze-
odpowiedział Niall w pośpiechu
-Czekaj...-podniósł się zaspany i przetwarzał jego słowa.Minęło kilka
minut zanim odpowiedział-Aha.
Louis nie mając już siły rzucił się na łóżko Zayna i zaczął piszczeć mu do
ucha.Zayn momentalnie otworzył oczy i zwalił przyjaciela na podłogę
-CO JEST Z WAMI?!-krzyknął.Podobno często był nachmurzony jak
ktoś go wybudzał ze snu.
-Zayn,kochanie,spokojnie-zwrócił się do niego Lou słodkim głosem
-Nie można już normalnie pospać? Są wakacje.-powiedział już
o wiele spokojniejszym tonem głęboko oddychając
-Ale to ważne.Na pewno się ucieszysz jak ci powiemy...
-Że Ivy Bennett jest naszą nową sąsiadką!-dokończył Niall z uśmiechem
-Co?
-Wiedziałem,że będzie zaskoczony-Liam przybił piątkę Niallowi
-Wiemy jak lubisz te książki czy tam filmy,więc możemy iść się z nią
przywitać-zaproponował
-Ja już ją spotkałem-odpowiedział wstając
-Jak to spotkałeś? Kiedy?
-Dzisiaj rano,na plaży-ziewnął
-I nic nam nie powiedziałeś?-Niall spojrzał na niego ze smutkiem
-Spałeś,bracie-poklepał go po ramieniu-Ale nie wiedziałem,że mieszka obok.
-Przedstawisz ją nam chociaż?-spojrzał na przyjaciela,który kierował się
do łazienki.
-Jest za płotem.Sami możecie iść-zniknął za drzwiami
-Dziwny jakiś-skwitował Louis
-No-zgodził się Harry,który wyglądał na 'przytrzymanego'.
-Ivy,gdzie jesteś??-Meggie chodziła po całym domu nie mogąc mnie znaleźć-Tu
się schowałaś...dzwoniła Kelly.Zaraz tu będzie,ma nam coś ważnego do
powiedzenia.
-Nie spytałaś o co chodzi?
-Powiedziała,że wszystkiego dowiemy się jak przyjedzie.
Wtem rozległ się dzwonek do drzwi.
-Hej,Kelly-przywitałam się z wyraźnie zmartwioną managerką-Wejdź.
-Więc co się stało?-spytałam kiedy wygodnie rozsiadłyśmy się w salonie
-Jest coś co wam muszę powiedzieć...Mam nadzieję,że mnie zrozumiecie.
-Gadaj już bo zaczynasz mnie przerażać-odezwała się Meg
-Chodzi o to,że odchodzę.
-CO?!-krzyknęłyśmy obydwie
-Uwierzcie mi,że muszę...postanowiłam więcej czasu poświęcić dzieciom.Jestem
w ich życiu prawie nie obecna,a tak nie postępuje prawdziwa matka.Mam nadzieję,że
mnie zrozumiecie.Oczywiście nie zostawiam was z niczym.Mam na swoje
miejsce następcę.Nawet dwóch,ale jednego z nich wybiorę.W każdym bądź razie
nie martwcie się.No i będziemy się spotykać,jeśli będziecie chciały-dodała kiedy
zobaczyła,że w naszych oczach zbierają się łzy.
-Jasne,że tak! Obowiązkowo-przytuliłam ją mocno
-A tu gdzie teraz siedzicie,to prezent.-pociągnęła nosem
-W sensie kanapa?-spytała inteligentnie Meggie
-Nie głuptasie-zaśmiała się-Ten dom.Mam nadzieję,że mi wybaczycie moje
odejście.
-Nie ma mowy!-wstałam
-Nie możemy go przyjąć-zaprotestowała wraz ze mną
Po godzinnej kłótni,Kelly wstała,ucałowała nas i uciekła nie przyjmując do
wiadomości,że dom nie może być tak po prostu prezentem
-Kelly!-Pobiegłam za nią
-Dajcie już spokój,wariatki-zaśmiała się-Widzimy się niedługo.Dbajcie o siebie!

Mam nadzieję,że się spodoba tym kilku czytelniczkom.Szkoda,że tak mało
was tu wchodzi :( No ale cóż...
zrobić pranie.Jeśli chodzi o sprzątanie to zawsze wykłócamy się o to,co kto ma
robić,ale stwierdziłam,że jest tak ładna pogoda więc szkoda aby ubrania z
podróży kisły w torbach.Dlatego wypakowałam wszystkie rzeczy,wrzuciłam do
pralki a sama zabrałam się za śniadanie.
-Mmm...co tak pięknie pachnie?-dobiegł mnie głos tuż ze schodów
-Jajecznica z papryką-odpowiedziałam z wyraźną dumą,że wreszcie coś mi wyszło
-Znajdzie się troszkę dla mnie?-spytała siadając przy kuchennym blacie
-No nie wiem,nie wiem-zaśmiałam się
-Co ty w takim dobrym humorze?
-Nie uwierzysz kogo spotkałam-odpowiedziałam z wielkim podekscytowaniem
-Gdzie,tu w domu?-parsknęła-Och,to na pewno była poduszka-pokiwała
głową udając zaskoczenie-Mam nadzieję,że mi ją przedstawisz.
-Nie wydaje mi się żeby chciała poznać kogoś tak zgryźliwego
-No cóż,może nie będę płakać.
-Jak wolisz-wzruszyłam ramionami i zabrałam się za jedzenie a Meggie
poszła w moje ślady.
-Emm,a tak na serio?-spytała po chwili ciszy.Cała Meggie..
-Nie przeżyłabyś gdybyś się nie dowiedziała,co?-parsknęłam na co ona
tylko ziewnęła.
-Byłam przed chwilą na plaży.I poznałam SAMEGO ZAYNA MALIKA-
powiedziałam kładąc nacisk na ostatnie słowa
-Taak,a w mojej torebce gnieżdżą się krasnoludki-Nic nie odpowiedziałam.
-Gdzie idziesz?-spytała kiedy wstałam
-Wywiesić pranie.Ty zmywasz-zaśmiałam się ironicznie.Żadna z nas
nienawidziła mycia naczyń.
-Liam.-szepnął niebieskooki blondyn kucając przy łóżku swego przyjaciela
-Liam,obudź się!
-Co? Niall?! Czemu mnie budzisz o...
-Liam,ja..ja mam chyba przywidzenia-spojrzał na niego poważnie
-Przywidzenia?
-Noo..chodź ze mną-wyciągnął go z łóżka i sprowadził do ogrodu
-Widzisz? Tam-wskazał ręką
-Co mam niby widzieć?
-No tą dziewczynę
-No widzę...-chłopak spojrzał na owego Nialla ze zdziwieniem i
pewną litością-I po to mnie tu ściągnąłeś?
-Och,przyjrzyj się.
Liam stanął bliżej płotu i tak jak mu nakazano przyjrzał się dziewczynie,
która niedaleko wywieszała pranie.
-Czy to...
-Ivy Bennett,prawda?-przerwał mu rozjuszony-Ty też ją widzisz?
-Noo widzę.Ale co ona tu robi??
-Uff...ale ulga! Myślałem,że ze mną coś nie tak-parsknął śmiechem
-Co wy tu robicie?-odezwał się ktoś za nimi.Okazał się nim uśmiechnięty
brunet z marchewką w ręce
-Lou,patrz kto tam jest!-zawołał Niall
-Gdzie tam?
-No chodź tu-Niall złapał go za rękę i pokazał na sąsiadkę
-Zaraz...to jest ta..-uniósł marchewkę i zmrużył oczy w zamyśleniu-
Ona grała w Harrym Potterze?-spytał przygryzając
-No! Chodźmy powiedzieć Zaynowi.On kocha Harryego Pottera-
blondyn poleciał do salonu ale po chwili wrócił
-Gdzie on tak w ogóle jest?
-Przed chwilą leżał na kanapie ale powiedział,że idzie jeszcze do łóżka-
oznajmił Louis a Niall z Liamem wystartowali
-STOP!-zawołał za nimi-Będziemy go budzić?
-No a jak?!-odezwał się Liam
-To czekajcie na mnie!
-To nie będzie takie łatwe-pokręcił głową Liam wchodząc do sypialni
-Mam pomysł-szepnął Louis i wybiegł z pokoju.Po chwili wrócił z
gitarą w ręce-trzymaj-wcisnął ją Niallowi-zagraj coś-Poradził mu a ten
go posłuchał.Kiedy zaczął grać,Louis kiwnął na Liama i zaczęli
śpiewać coś na kształt piosenki.Zawierała ona takie słowa jak:
dziewczyna,harry potter,obok,sąsiadka,pranie i Malik.Jednak nie na
niego to zadziałało a na piątego z chłopców.
-Jaka zaś dziewczyna?-odezwała się czupryna loków spod kołdry
zachrypionym głosem
-Nasza sąsiadka,to Ivy Bennett,ta która grała w Harrym Potterze-
odpowiedział Niall w pośpiechu
-Czekaj...-podniósł się zaspany i przetwarzał jego słowa.Minęło kilka
minut zanim odpowiedział-Aha.
Louis nie mając już siły rzucił się na łóżko Zayna i zaczął piszczeć mu do
ucha.Zayn momentalnie otworzył oczy i zwalił przyjaciela na podłogę
-CO JEST Z WAMI?!-krzyknął.Podobno często był nachmurzony jak
ktoś go wybudzał ze snu.
-Zayn,kochanie,spokojnie-zwrócił się do niego Lou słodkim głosem
-Nie można już normalnie pospać? Są wakacje.-powiedział już
o wiele spokojniejszym tonem głęboko oddychając
-Ale to ważne.Na pewno się ucieszysz jak ci powiemy...
-Że Ivy Bennett jest naszą nową sąsiadką!-dokończył Niall z uśmiechem
-Co?
-Wiedziałem,że będzie zaskoczony-Liam przybił piątkę Niallowi
-Wiemy jak lubisz te książki czy tam filmy,więc możemy iść się z nią
przywitać-zaproponował
-Ja już ją spotkałem-odpowiedział wstając
-Jak to spotkałeś? Kiedy?
-Dzisiaj rano,na plaży-ziewnął
-I nic nam nie powiedziałeś?-Niall spojrzał na niego ze smutkiem
-Spałeś,bracie-poklepał go po ramieniu-Ale nie wiedziałem,że mieszka obok.
-Przedstawisz ją nam chociaż?-spojrzał na przyjaciela,który kierował się
do łazienki.
-Jest za płotem.Sami możecie iść-zniknął za drzwiami
-Dziwny jakiś-skwitował Louis
-No-zgodził się Harry,który wyglądał na 'przytrzymanego'.
-Ivy,gdzie jesteś??-Meggie chodziła po całym domu nie mogąc mnie znaleźć-Tu
się schowałaś...dzwoniła Kelly.Zaraz tu będzie,ma nam coś ważnego do
powiedzenia.
-Nie spytałaś o co chodzi?
-Powiedziała,że wszystkiego dowiemy się jak przyjedzie.
Wtem rozległ się dzwonek do drzwi.
-Hej,Kelly-przywitałam się z wyraźnie zmartwioną managerką-Wejdź.
-Więc co się stało?-spytałam kiedy wygodnie rozsiadłyśmy się w salonie
-Jest coś co wam muszę powiedzieć...Mam nadzieję,że mnie zrozumiecie.
-Gadaj już bo zaczynasz mnie przerażać-odezwała się Meg
-Chodzi o to,że odchodzę.
-CO?!-krzyknęłyśmy obydwie
-Uwierzcie mi,że muszę...postanowiłam więcej czasu poświęcić dzieciom.Jestem
w ich życiu prawie nie obecna,a tak nie postępuje prawdziwa matka.Mam nadzieję,że
mnie zrozumiecie.Oczywiście nie zostawiam was z niczym.Mam na swoje
miejsce następcę.Nawet dwóch,ale jednego z nich wybiorę.W każdym bądź razie
nie martwcie się.No i będziemy się spotykać,jeśli będziecie chciały-dodała kiedy
zobaczyła,że w naszych oczach zbierają się łzy.
-Jasne,że tak! Obowiązkowo-przytuliłam ją mocno
-A tu gdzie teraz siedzicie,to prezent.-pociągnęła nosem
-W sensie kanapa?-spytała inteligentnie Meggie
-Nie głuptasie-zaśmiała się-Ten dom.Mam nadzieję,że mi wybaczycie moje
odejście.
-Nie ma mowy!-wstałam
-Nie możemy go przyjąć-zaprotestowała wraz ze mną
Po godzinnej kłótni,Kelly wstała,ucałowała nas i uciekła nie przyjmując do
wiadomości,że dom nie może być tak po prostu prezentem
-Kelly!-Pobiegłam za nią
-Dajcie już spokój,wariatki-zaśmiała się-Widzimy się niedługo.Dbajcie o siebie!

Mam nadzieję,że się spodoba tym kilku czytelniczkom.Szkoda,że tak mało
was tu wchodzi :( No ale cóż...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
