niedziela, 19 lutego 2012

6 Rozdział

-Wstawać! Dość spania!-zawołał Nialler wchodząc z hukiem do sypialni chłopaków.
Nie łatwo mu było wszystkich rozbudzić,najtrudniej jak zwykle z problematycznym
Zaynem i Harrym,ale mu się udało (chociaż mniej-więcej)
-Przepraszam bardzo,ale co ty sobie znowu wyobrażasz...-zaczął ten pierwszy-wbijasz
tu z kopniakiem i rozbudzasz nas, a...
-Zayn,spoko,wiemy że z rana zawsze wygłaszasz kazania,ale raz się powstrzymaj bo
mam świetną wiadomość.Idziemy na...dyskotekę!-kiedy to zawołał ktoś głośno
zachrapał.
-HAZZA!-zdenerwowany rzucił do niego poduszką
-AAAAAAAAA!- Loczek przebudzony podniósł się z krzykiem i mruknął-zły sen...zły sen..-
odetchnął głęboko i z powrotem opadł na poduszki.
Zeszło dobrą godzinę zanim Niall obudził ich na tyle,że skumali gdzie są,która jest
godzina i o co chodzi,aż w końcu udało mu się ich przekonać na to wyjście.

W tym samym czasie...
Obudziły mnie słoneczne promienie,które przedostały się do mojego pokoju.
Po skorzystaniu z porannej toalety podreptałam do sypialni Meggie,ale ku mojemu
zdziwieniu wcale jej tam nie było.Łóżko całkowicie poskładane,a piżama równiutko
ułożona na poduszkach.Coś było nie tak,bo była dopiero 9 rano.Meggie w życiu tak
wcześnie nie wstawała chyba że ktoś ją zmusił albo była wyjątkowo głodna.
Uwzględniając to drugie zeszłam na dół do kuchni.Ale i tam jej nie zastałam.Z korytarza
dobiegł mnie odgłos przekręcającego zamka więc poszłam w tamtym kierunku.
-O,już nie śpisz-przywitała mnie współlokatorka wchodząc cała uśmiechnięta,(strój Meg)
niosąc w ręku świeże pieczywo,prasę i jakąś ulotkę.-No co się tak patrzysz?
-Gdzie byłaś?-spytałam zdziwiona
-W sklepie i na plaży-oznajmiła wchodząc do kuchni a ja za nią-Czy to takie dziwne?
-Meggie,jest 9 rano...Poszłaś sama?
-Eee...taak..to znaczy..Niall przyszedł rano z propozycją spaceru-powiedziała szybko
i zaczęła przygotowywać śniadanie.
-Byłaś z Niallem na spacerze o 8 rano?-musiałam usiąść
-Ale to chyba nic złego,tak?-zarumieniła się-Jak Ci to przeszkadza to ja nie..
-Nie nie,skąd! Po prostu...wow-nadal byłam w szoku.
-To jedz szybko,zbieraj się bo wychodzimy-oznajmiła
-Gdzie??
-Musimy coś znaleźć na dzisiejszą dyskę!-posłała mi ulotkę
-Ooo! Super!
-Wiedziałam,że się ucieszysz-podeszła do mnie-Powiem Ci,że jestem z Ciebie dumna.
-A to niby dlaczego?-spojrzałam na nią badawczo
-Ja...-zaczęła ale po krótkim zastanowieniu zamknęła usta i wróciła na poprzednie
miejsce-Tak po prostu..-uśmiechnęła się krzywo
-Taa jasne i niby tak bez powodu już z rana sypiesz mi komplementami.Co jest?
-No dobra.-westchnęła-Jest coś co muszę ci powiedzieć a to ci się nie spodoba.
-Dawaj,już nic mnie dzisiaj nie zdziwi-zaśmiałam się
-To może zacznę od tego,że jestem z Ciebie dumna bo..
-Megg,do rzeczy!-ponagliłam ją
-Cieszę się,że..że w końcu zapomniałaś o Mattcie i starasz się żyć dalej.
-Po prostu zrozumiałam,że nie jest mnie wart.
-To dobrze,bo to prawda...Ale jest coś jeszcze-przygryzła wargę
-Co takiego?
-Ivy...jeżeli on w jakikolwiek sposób będzie chciał się z tobą skontaktować...
-Myślę,że dał sobie już spokój.W końcu nie cierpiał długo,znalazł sobie lepszą...
-Nie do końca sobie odpuścił.-powiedziała głośno ale ton jej głosu szybko się zmienił.
-On dzwonił do mnie,Ivy.
-Słucham..?-moje serce nagle przyśpieszyło-Nie rozumiem..-zaśmiałam się nerwowo
-Chodziło mu o ten artykuł-podała mi gazetę-Strona 7.
Otworzyłam na tej stronie i ku moim oczom ukazały się zdjęcia moje i Zayna z plaży,
a potem z lodziarni.
-Och,ty chyba nie myślisz..Ja i Zayn nie...-zaczęłam ale Meggie mi przerwała
-Wiem,że nie,ale Matt nie wie.I on dzwonił do mnie bo chciał się dowiedzieć co
jest między wami.
-Po tym wszystkim co mi zrobił?-w oczach zebrały się łzy
-Nic mu nie powiedziałam,spokojnie.Ale musisz uważać bo wiesz,że on lubi mieszać
ludziom w życiu.Nie chcę żebyś znowu cierpiała.-spojrzała na mnie z troską
-Dziękuję Ci-szepnęłam
-To teraz jedz a potem...
-Nie jestem głodna.-skłamałam-Pójdę się ubrać-wstałam i powoli wspięłam się po
schodach a Meg zmartwiona odprowadziła mnie wzrokiem.
Po dość drętwych zakupach  (tu strój Ivy) wróciłyśmy padnięte do domu.Ja nadal nie mogłam
uwierzyć w słowa Meggie.Chciałam zostać sama.Ona to chyba wyczuła i dyskretnie
wyrwała się z domu mówiąc,że idzie na pocztę.Siedziałam sama w totalnej ciszy przez
dobre pół godziny,kiedy ktoś zadzwonił do drzwi.Idąc otworzyć przez myśl przeszło mi,
że to równie dobrze mógł być on.
-O cześć.Długo nie otwierałaś,już miałem sobie iść-uśmiechnął się Zayn-Coś się stało..Ivy?
-Co? Och,niee wejdź,proszę-przepuściłam go i skierowałam do salonu.
-Też już widziałaś?-wskazał gazetę-Niektórzy paparazzi to straszni popaprańcy...
-Tak...
-Wiedziałem,że jednak coś jest nie tak.To przez ten artykuł? Lepiej się tym nie przejmować,
ale jeśli chcesz to ja to jakoś załatwię.
-Nie nie,ależ skąd.Przepraszam Cię,ja po prostu..
-O co chodzi?
-O nic.-zaśmiałam się i wstałam-Nie za dobrze się dziś czuję i tyle.-Zayn złapał mnie za rękę
i przyciągnął na miejsce koło siebie.
-Nawet gdybym chciał to i tak Ci nie uwierzę.Hej,jeśli masz jakieś problemy to zawsze
możemy o tym pogadać.Ivy,spójrz na mnie-dotknął mojego podbródka żebym skierowała
swój wzrok na niego.
-Twoje oczy są smutne,to i moje będą jak mi nie powiesz.A są tego samego koloru co twoje
więc to podwójna tragedia.-uśmiechnął się.I ja chciałam zdobyć się na to samo ale nie
potrafiłam.Zamiast tego mimowolnie wybuchnęłam płaczem i wtuliłam się w Zayna.
-Wiedziałem-westchnął-Opowiesz mi co się stało?-Pokiwałam głową i zaczęłam opowiadać.
O pojawieniu się Matta, o tym jak złamał mi serce raz,drugi,trzeci a potem odszedł i kiedy
ja w końcu zagoiłam rany on znowu się pojawia.
-Więc teraz,kiedy dostanę smsa nawet wtedy przez głowę przechodzi mi myśl,że to on.-
załkałam i rozkleiłam się na dobre.Zayn nie próbował mnie pocieszać,w zasadzie nic nie
robił,tylko delikatnie głaskał mnie po głowie a ja wtulona w niego płakałam dobre pół godziny.
-Przepraszam,zmoczyłam ci całą koszulkę-podniosłam się.Musiałam wyglądać okropnie.
-Nie przejmuj się tym teraz-odezwał się w końcu-Posłuchaj-wyprostował się-Nie znam
tego drania,ale uwierz mi,że gdybym tylko miał okazję to delikatnie mówiąc, nogi bym mu
z dupy powyrywał-spojrzał na mnie-To znaczy my powyrywalibyśmy.-Pokiwałam głową-
Nie mogę pojąć...wstyd mi jest jako facet,że istnieją tacy reprezentanci mojej płci.
Ale Meggie ma rację,musisz go olewać i dalej o nim zapominać a ja,to znaczy my,jako
twoi przyjaciele zajmiemy się resztą,ok?
-Okej-zgodziłam się pociągając nosem i delikatnie się uśmiechnęłam
-A teraz chodź tu-przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem-Tą koszulkę i tak trzeba
będzie zmienić-delikatnie się uśmiechnął a ja załkana schowałam twarz w jego ramionach.
Chciałam was choć trochę zaskoczyć i dodać rozdział,mam nadzieję,że
to wypaliło :D Mam tu głównie na myśli Sabinę dla której jest to niespodzianka.
Dopóki mam jeszcze ten tydzień ferii,chciałabym przyśpieszyć troszkę pisanie
rozdziałów więc spodziewajcie się kolejnego jeszcze w tym tygodniu.
W wolnej chwili zapraszam także na mojego drugiego bloga z opowiadaniem o
Lily Evans i Jamesie Potterze --> http://lily-i-huncwot.blog.onet.pl/ oraz mój
blogowy pamiętnik z nutką grafiki w każdym poście --> http://poetess.blog.onet.pl/
Jeszcze raz dziękuję za tyle wejść <3

PS.Na samym dole bloga jest ankieta dotycząca rozdziałów,chciałabym żebyście
szczerze zagłosowali jeśli możecie ^^

czwartek, 16 lutego 2012

5 Rozdział

Następny dzień zapowiadał się równie przyjemnie.Wstałyśmy z Meg wyjątkowo
wcześnie jak na nią bo planowałyśmy zrobić zakupy i przemeblowanie NASZEGO
domu,bo wygląda tak idealnie niczym z salonu meblowego.Co nie zmienia faktu,
że Kelly jest szalona podarowując nam dom.
Wspaniałe w Meggie jest to,że nie trzeba na nią nigdy czekać (nawet jeżeli wstaje
o wiele później niż ja) czego niestety nie można powiedzieć o mnie.Zajmowanie
łazienki na wiele czasu,także jest moją 'specjalnością' i jak to skwitowała ta ruda
małpa ,,Chwała Bogu,że są tutaj dwie'' za co oberwała poduszką.No,więc kiedy
się już zebrałyśmy (strój ivy , meggie) to rozpoczęłyśmy buszowanie po sklepach.
Oprócz zamówienia nowych,kolorowszych mebli,sprzętów i dodatków Meggie
zakupiła sobie nowy stojak pod aparat a ja czarne,skórzane conversy.
Wróciłyśmy padnięte niczym po wojnie a był to początek bo meble mieli dopiero
przywieźć.Zdążyłyśmy tylko zjeść przywiezioną po drodze pizzę.
Panowie z salonu meblowego pomogli nam załadować nowe-stare meble do
ich ciężarówki.Postanowiłyśmy,że je sprzedamy bo są w ogóle nie używane,a
pieniądze z nich oddamy potrzebującym.Kiedy wnosili nam nowe meble,pod
naszą kwaterę przyszli Niall i Zayn bardzo zaskoczeni.
-Wyprowadzacie się?-spytał ten pierwszy.Dałabym głowę,że zakręciła mu się
w oku łezka.Był tak słodki,że miałam go ochotę przytulić.
-Nie niee, po prostu robimy małe przemeblowanie-powiedziałam a Meggie
( o dziwo ) dodała:
-Jest tu stanowczo za mało kolorów.Wszystko takie białe!-pożaliła się i
zabierając z wozu jakieś ciężkie pudło weszła do środka.
-Czekaj,pomogę Ci!-pobiegł za nią a my z Zaynem wymieniliśmy krórkie
spojrzenia i znacząco się uśmiechnęliśmy.Chłopcy pomogli nam wszystko
potrzebne w porę zapakować do środka,nim zaczęło kropić deszczem.
-Nieźle tego jest-skwitował Malik gdy znaleźliśmy się w salonie
-No z deczka.Głowa zaczyna mnie boleć jak sobie pomyślę ile jeszcze
mamy do zrobienia...-westchnęłam opadając na nową,fioletową kanapę.
-Nie zostawimy was z tym sami-powiedział Niall zawzięcie pisząc smsa.
-Do kogo piszesz?-zapytał ciekawsko Zayn zaglądając mu przez ramię,
ale Horan szybko schował telefon.
-Wezwałem ekipę-odparł tajemniczo.Nie minęło kilka minut kiedy ktoś
zapukał w drzwi i na głos Nialla do naszego salonu pewnym krokiem
weszło 3 chłopaków.Na pierwszy rzut oka ich rozpoznałam.Była to
pozostała część zespołu czyli Harry Styles,Liam Payne i Louis Tomlinson.
-Dzień doberek wszystkim-przywitał się najstarszy z nich (Louis) a
pozostali poszli w jego ślady.
-Hahaha,nie mów mi,że to jest ta twoja ekipa?-Zayn nie mógł
powstrzymać się od śmiechu
-A masz coś przeciwko?-odparł Harry udając napakowanego mięśniaka
i podchodząc do niego z 'surowym' wyrazem twarzy,który i tak
wyglądał jak po zderzeniu się z cytryną.
-Niee,nie z takim dryblasem jak ty-udał przerażonego i wszyscy
zaczęli się z nich śmiać.
-Miło nam poznać piękne panie-przywitali się całując nas w rękę.
-I nam jest niezmiernie miło-uśmiechnęłam się promiennie.Reakcja
Meggie była całkiem inna-wywróciła oczami i mruknęła pod nosem coś
na kształt 'O Jezu' ale tylko ja to usłyszałam.Nie lubiła jak ktoś się
popisywał.
-Słyszeliśmy,że potrzebujecie pomocy? SUPERMAN IS HERE!-
zawołał wesoło Louis udając komiksowego bohatera.
 
-O matko,idę do kibla-powiedziała wstając i znikając za drzwiami.
-Co jej jest?-spytał i opadł na kanapę obok mnie jakbyśmy się znali
od dawna.
-Jest przewrażliwiona na punkcie nowych osób.Przejdzie jej.
-Dobra,to co mamy robić?-spytał Liam rozglądając się
-No więc przydałaby się męska siła do przeniesienia tych szafek,o tam-
wskazałam wstając-następnie ta sofa niech będzie tu,a obok fotele,
pomiędzy ten stolik,aa z resztą się zobaczy!-klasnęłam i wszyscy wzięli
się do roboty-nawet Meg,która w końcu opuściła łazienkę.Chłopcy
idealnie ustawili meble,razem ozdobiliśmy salon dodatkami ale nadal
czegoś mi brakowało.
-Ta ściana jest pusta-stwierdził Harry
-Mam pomysł-powiedziała i poleciałam po aparat Meggie
-Po co ci moje cudeńko?-spytała odbierając mi go
-Możemy wykorzystać twoje zdjęcia.Wywiesimy je na ścianę.
-Okej-zgodziła się podekscytowana.
-A co powiecie na wspólną focię,która tu zawiśnie?-zaproponował Loui
Wszyscy odrazu się zgodzili.Posadziliśmy więc aparat na nowy stojak,
ustawiliśmy samowyzwalacz i zrobiliśmy kilka zdjęć,ale wybraliśmy tylko
jedno.Było ono naprawdę oryginalne.Niall klęczący pod Meggie,która
nawet uniosła kąciki ust,obok nich Harry zawiadacko uśmiechający się w
kierunku aparat i trzymający Louisa za szelki,które często nosił,ten zaś
pozował jak baletnica,dlatego niósł nogę,którą trzymał Zayn mając mnie
jednocześnie na barana (oczywiście protestowałam) gdzie ja pokazywałam
rogi nad głową Lou a drugą ręką obejmowałam całego czerwonego Liama,
który ledwo stał na nogach.
-Dobra,Meggie,możesz skoczyć je wywołać?-spytałam przywracając pokój
chociaż trochę do porządku.
-Ale ja nie wiem gdzie!
-Ja wiem,chodźmy-złapał ją Niall
-Potrzebujecie kierowcy?-zaoferował się Lou i wybiegł za nimi,mimo że oni
jednocześnie odpowiedzieli NIE.
-To może my skoczymy po coś na ząb bo wy tu macie pustki-stwierdził Harry
wyciągając głowę z lodówki.Zabrał Liama i wyszli.
-No to jesteśmy sami-spojrzałam na Zayna.Zrobiło się bardzo cicho.
-Znowu-zaśmiał się-To...na długo tu zostajecie?-zagadał mnie
-Nie wiem,czas pokaże.A wy?
-Chcielibyśmy zostać jeszcze parę tygodni
-Potem wracacie do Lonynu?
-Na początek tak,potem może wyjedziemy w jakąś trasę
-Yhm-pokiwałam głową
-A ty co zamierzasz robić po powrocie?
-Narazie zostanę jakiś czas w domu.Skończyły mi się zdjęcia na planie
''Pamiętników''.
-Może się kiedyś w wolnym czasie spotkamy?-spojrzał na mnie z nadzieją
-Jasne-uśmiechnęłam się
Po pół godzinie wszyscy zaczęli się z powrotem schodzić więc cisza i spięcie
poszły w niepamięć.
-Macie zdjęcia?
-Yes.Łącznie trzy,tylko takie większe.Jeden Londyn,drugie twój Hogwart i
trzecie nasze wspólne.Może być?
-Świetnie-ucieszyłam się.Harry i Lou próbowali je powiesić,ale po nieudanej
próbie,tego drugiego zastąpił Liam więc jakoś im się udało-tym razem bez
Tomlinsonowych wygłupów.
-I jak?-spytali
-Wygląda pięknie!-zawołałam cała rozpromieniona
-Te te te! To środkowe zdjęcie nie byłoby tak piękne gdyby mnie na nim nie
był-oznajmił bardzo skromnie Louis i poszedł do Zayna i Harryego,którzy
w kuchni zabrali się za przygotowywanie kolacji.Kiedy skończyli,wszyscy
usiedliśmy w nowej odsłonie baardzo kolorowego salonu i oglądając
telewizor zajadaliśmy te pyszności.
-Kto was tak nauczył gotować?-spytałam się ich
-Z talentem trzeba się urodzić-zaśmiał się Zayn
-Prawda-przytaknął Harry oblizując palce
Po zjedzeniu,zmyciu naczyń, wszyscy położyliśmy się znowu przed tv.
-Powiem wam,że teraz tu można siedzieć-stwierdził Niall po czym
'zaznaczył swe terytorium' (czyt.puścił bąka) a wszyscy śmiejąc się i przezywając
zaczęli bić go poduszkami.Około północy chłopcy wrócili do siebie.
Ooo tak,ten dzień z pewnością mogę zaliczyć do jednego z najlepszych w
moim życiu.


Dziękuję wam,że tak dużo was tu wchodzi! Dla wszystkich spóźnione
życzenia z okazji walentynek i dzisiejszego tłustego czwartku ;) 
Buziaki! ;*