czwartek, 31 maja 2012

40 Rozdział

a on? tak po prostu bierze co jego i wychodzi. przecież to aż niepoważne.. ale właśnie tak się czuje. "niepoważnie". to bardzo dobre słowo.
no bo jak czuć się poważnie, gdy ktoś zabiera Ci kawałek serca i odchodzi? bezpowrotnie.


Niestety dwa razy dłuższe branie prysznica niż zazwyczaj nie pomogło mi i prędzej czy później i tak musiałabym z tej łazienki wyjść,gdyż dobijali się do niej dosłownie wszyscy!
-No idę,już idę! Oo Nathan,chodź tu chłopie.-złapałam ochroniarza za łokieć i pociągnęłam ku sobie.-Powiedz mi,gdzie jest George?
-Nie mam pojęcia,powiedział tylko,że mam mieć Cię na oku i wyszedł.
-Świetnie..Dobra,to w takim razie infromuj mnie jak Josh będzie się zbliżał.-poklepałam go po ramieniu i podeszłam do Sophie i Jessici.
-Gotowa aby zabłysnąć?-spytała podekscytowana Jess,a Sophie popchała mnie ku wieszakom na których sukienki ledwo się mieściły.
-Zawsze i wszędzie!-uśmiechnęłam się sztucznie.No i się zaczęło...Po godzinnym przymierzaniu poprosiłam o przerwę i wyłożyłam się na częściowo zawalonej kanapie.
-W zasadzie...-zaczęła Sophie-To wszystkie pasują.
-I to z jednej strony dobrze,ale z drugiej...
-Weź się tu człowieku zdecyduj...-dokończyłam
-Otóż to.Idę do Zoey po pudła,tam podobno były od Vogue i Chanel.
-Poczekaj,pomogę Ci.A ty Mar odpoczywaj bo zaraz wracamy.
-Tsaa...-mruknęłam i czmychnęłam do sypialni z telefonem przy uchu.-Liam? Jejku,jak dobrze usłyszeć wreszcie głos kogoś normalnego...
-Haha,mnie też miło Cię słyszeć.Co się dzieje? Strasznie głośno tam u Ciebie.
-Oj nie chcesz wiedzieć..!
-A więc odwiedziny całej ekipy.Jak idą przygotowania?
-Najchętniej to bym stąd zwiała i na galę poszła w dresie.
-Myślałem,że kto jak kto ale ty lubisz takie rzeczy.-zachichotał
-Bo lubię,ale dzisiaj wstałam lewą nogą...A co u Ciebie?
-Eee no u mnie nic takiego...Lepiej mi powiedz o której będę mógł Cię oglądać?
-Błagam,tylko mi nie mów,że chcesz...
-Oczywiście,że chcę!
-Ale...
-Miałbym przegapić występ mojej najlepszej przyjaciółki? Gdzie i o której?
-O 19,a kanał wyślę Ci sms'em,bo nawet sama nie wiem...Tylko słuchaj,jakbyś mógł to oglądać tak od 20 bo w sumie to wcześniej będą tam jakieś filmiki,nic specjalnego...
-Okej,to będę oglądał od 19.-usłyszałam jego rozbawiony głos
-Ugh!...ooo nie,Josh wypierdzielaj mi z tą kamerą!
-Tu się schowała nasza gwiazda! Czy ja dobrze słyszałem,rozmowa z Liamem,Liamem Payne'm?
-Ty wstrętny podsłuchiwaczu! Liam,wybacz mi ale muszę już kończyć,pa!-pożegnałam się szybko i kręcąc głową opuściłam pokój.Podczas kolejnych przymiarek zadzwoniła Meg z którą przegadałam pół godziny i pewnie trwałoby to dłużej gdyby nie Zoey (która była ze mną od początku mojej kariery,też w rodzaju menagerki) zabrała mi komórkę...Po dwóch godzinach męki wybrałyśmy sukienkę,w której wszystkie zakochałyśmy się od pierwszego wejrzenia.

To uciążliwe czekanie na nie wiadomo co,bo Liam nie raczył nam tego wcześniej powiedzieć,
zaczynało mnie już irytować...
-To nie ma sensu,nic nie mówisz,a ja się umówiłem.-wstałem,jednak przyjaciel z powrotem popchał mnie na kanapę.
-Gdzie Niall? Miał już tu być.-jak gdyby nigdy nic ten ciemny blondyn zwrócił się do Harry'ego.
-Prawdopodobnie...pod prysznicem.
Kolejne pięć minut w ciszy...Słowo daję: jeszcze minuta i wychodzę.
-Jestem już,jestem!-zziajany i nadal cały mokry blondyn wleciał do pomieszczenia odziany jedynie w bokserki.
-Więc o co chodzi?-spytał Lou w momencie kiedy dostałem smsa:
*Stary,gdzie ty jesteś? Czekamy już od godziny! Streszczaj się.*
-Nie no...-znowu się podniosłem
-Kurwa Zayn,mógłbyś wreszcie usiąść na dupie a nie myśleć jedynie o tych swoich cudownych kumplach,laskach i imprezach?!-Payne zawołał wyraźnie wkurzony-Zmieniłeś się nie do poznania! Kiedyś jak balowałeś to miałeś przynajmniej trochę przyzwoitości,inne rzeczy w tym i my,jeszcze Cię interesowały,ale teraz?! Co się z tobą do cholery dzieje?! To wszystko i tak jest na nic, i tak nie pomoże Ci o niej zapomnieć,rozumiesz?!
-Tak się składa,że to wszystko moje sprawy!-teraz i ja wpadłem w furię wściekłości.Co go to wszystko obchodzi?! I...prosiłem...prosiłem żeby o NIEJ nie wspominali.
-Ach tak? Bo widzisz tak się składa,że twoje DAWNE sprawy chodzą teraz po Nowym Jorku,a dokładniej po czerwonym dywanie!-złapał za pilota i jednym ruchem ręki odpalił telewizor.
-O czym ty mówisz?-spojrzałem na niego i dopiero po chwili podążyłem za wzrokiem Lou,Nialla i
Hazzy.Na pierwszy rzut oka po prostu nie mogłem w to uwierzyć...To była ONA.Stała tam,stała za ekranem tuż obok jakiegoś reportera i machając do fanów uśmiechała się do nich serdecznie...Nie do opisania jest to co w tym momencie czułem,ale jednym słowem był to ból...
-Widzisz? Gdybyś chciał o niej zapomnieć,nigdy byś tak nie zareagował.-nad swoim uchem usłyszałem głos Liama i podniecające szepty reszty chłopaków,którzy tak jak ja byli zaskoczeni widokiem Mariny.
Nie wiedziałem co mam powiedzieć,chyba wolałem nie mówić nic,a oni prawdopodobnie wyczuwając to zostawili mnie samego w salonie ewakuując się do swoich pokoi.

-Jesteśmy na miejscu.-usłyszałam głos kierowcy i już po chwili drzwi czarnej limuzyny otworzyły się,a o moją twarz uderzyły błyski miliony fleszy i piski fanów.Już miałam podawać dłoń mężczyźnie odzianego w czarny garnitur,jednak w jego miejscu pojawiła się tak dobrze znana mi osoba.Szczęśliwa,że znowu go zobaczyłam,korzystając z pomocy wysiadłam z wozu.
-Wiesz,że ponowne ujrzenie Iana Somerhaldera w smokingu było jednym z powodów mojej wizyty w
NY?-szepnęłam a ten teatralnie wywrócił oczami.
-Ohh...wcale Ci się nie dziwię,z resztą to było chyba powodem dla tych wszystkich dziewczyn.-wskazał ręką na tłumy fanek i obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Jak zawsze skromny...Ahh,tęskniłam!
-Ja też,ale odłóżmy to sobie na później,Red Carpet czeka.-puścił mi oczko i wyciągnął do mnie swoje ramię.Obejmując je przeszliśmy kawałek machając dłoniami na wszystkie strony,aż drogę zastąpił nam reporter.
-Marina Davies! Widzę,że Ian już powitał Cię w naszych progach.
-A no tak.-uśmiechnęłam się do dobrze znanego mi z telewizji mężczyzny i pożegnałam się z Ianem,który popędził naprzód.-Bardzo mi miło znowu tu u was być!
-Ach,mnie to mówisz? Odliczałem dni od miesięcy!-krzyknął a ja zachichotałam.Po kilkuminutowej rozmowie nadeszło to czego najbardziej się obawiałam.-No dobrze,to teraz kiedy już się z wszystkimi przywitaliśmy to obejrzyjmy...-nagle przerwał bo u naszego boku pojawili się nie kto inni jak Michael Trevino i Steven McQueen.
-Mary!-zawołali obydwoje i uściskali mnie jednocześnie-Jak zwykle olśniewająca!
-Uważajcie bo się zarumienię.-poruszałam zabawnie brwiami
-No tak,nic się nie zmieniła...-Steven westchnął teatralnie i wszyscy się zaśmialiśmy.
-Dobrze,że jesteście chłopaki.-naszą dziwną konwersacje przerwał reporter wpychając się z mikrofonem pomiędzy nas.-Bo właśnie teraz wszyscy zobaczymy Pannę Bennett przygotowującą się....
-Niee! Błagam,ja kompletnie nie wiedziałam...
-Przykro mi,skoro my musieliśmy przez to przejść to ty też.-Michael wyszczerzył zęby i wtedy wzrok wszystkich skierował się na wielkim telebimie.Na początku pojawiła się twarz Josha i jego tajemnicze szepty tuż pod kuchnią.Zaraz po przedstawieniu się zakradł się do pomieszczenia i od tyłu kamerował jak zajadam płatki.
Nie minęły dwie minuty kiedy podleciał do mnie i ukazał kamerze całą mą okazałość czyli nieumalowaną,w dresie i włosach stojących w każdym kierunku świata.
-Kurde,Josh nie rób mi zdjęć w takim stanie!-Wypowiedziałam nagle i zasłoniłam mu obiektyw.Moi towarzysze parsknęli a ja schowałam twarz w dłoniach ale po chwili znowu się podniosłam.
-Księżniczko,ty nawet z podkrążonymi oczami i bez makijażu jesteś piękna.
Następne co się wydarzyło,zapewne już znacie: Plucie płatkami,krzyki,niezdarna ucieczka i głośny trzask drzwiami.I to w zasadzie była najgorsza część tego dokumentu,później nakręcone było jak prezentowałam się w coraz to różniejszych sukienkach,nakładanie makijażu,dobieranie odpowiedniej biżuterii no i oczywiście fryzura połączona z manicure'm.
-Nie było tak źle,ale charakterek to ty masz.-parsknął Michael
-Przez dwa lata uczyłam się od najlepszych.-poklepałam ich po plecach po czym wszyscy się zaśmialiśmy.
Już mieliśmy odchodzić w kierunku majaczących sylwetek Niny Dobrev,Candice Accoli i Kath Graham kiedy na telebimie nagle wyskoczył urywek nagrania podczas którego gadałam przez telefon z Liamem a później wykłócałam się z Joshem.
-Przepraszamy za usterki,wcześniej ten moment nam przerwało,tak dostałem...no wiecie,w uchu.-reporter uśmiechnięty wskazał na słuchawkę.

Moje ciało przeszywało mnóstwo emocji...tak dokładnie nie wiedziałem czy jestem cholernie wściekły czy cholernie rozdarty,stęskniony...Jednak kiedy zobaczyłem urywek filmu w którym Mary rozmawia z...LIAMEM?! Wstałem i od razu skierowałem się do jego sypialni w której oni oglądali to samo.
-Od jak dawna wiesz,że ona tu jest?!-zawołałem a ten spojrzał na mnie
-Mówiłeś,że już Cię to nie obchodzi.
Stałem tak kilka minut głęboko oddychając i patrzyłem po kolei na każdego z nich.I tu mnie mają...tak,tak właśnie mówiłem.
* Tak według mych myśli wyglądają Sophie and Jess:
** Tak według mych myśli wygląda Zoey xD :

Pewnie większość z was wie że to Aly,Aj i Tanya.Dobry wieczór tak w ogóle,jestem wam tak bardzo wdzięczna za te wszystkie komenty,że znów się powtarzam,ale ja po prostu...jestem wzruszona :')
Tym bardziej,że sama uważam,że ostatnio opadam z sił,mam niedobór weny moje kochane :(

Do Malikowej: Jeszcze raz przepraszam,że nie informowałam i ponawiam pytanie czy ja posiadam twoje GG,bo to tam informuję i już się w tym pogubiłam.
Malinowej Mambie,wszystkim anonimom i bloggerom dziękuję za miłe i kochane słowa <3
Do tych którzy reklamują swoje blogi: Nie mam za wiele czasu aby wszystko przeczytać,jednakże kiedy tylko znajdę chwilę postaram się zajrzeć.Jeśli chcecie abym zareklamowała wasz blog to napiszcie mi o tym na GG: 19114264 lub w komentarzu.
Do Dream: Masz rację,to spotkanie na pewno nie będzie należało do najłatwiejszych... :]
Do Belli: Kurde dziewczyno,wyczuwam że jesteś niezłą krejzolką i za to Cię uwielbiam :D

W RAZIE PYTAŃ: http://Inflamara.odpowie.pl bądź GG. xxx

poniedziałek, 28 maja 2012

39 Rozdział


Już mam czym oddychać, mam równe tętno a serce
bije w stałym rytmie. I teoretycznie tak powinno być.


 Nowy York...Chociaż ni byłam tu pierwszy raz to za każdym razem na nowo zachwycałam się tym miastem.Miało w sobie jakąś szczyptę magi,która sprawiała że chcesz tu wracać.Chociaż dla mnie i tak na pierwszym miejscu był i będzie Londyn.
Razem z Georgem zakwaterowaliśmy się w hotelu,rozpakowaliśmy i wyskoczyliśmy na miasto.
-George,nie patrz tak na te hot dogi,nie znalazłam jeszcze sukienki!-zawołałam odciągając go od budki.
-Chodzimy już dwie godziny,zlituj się Mary!-jęknął-Po za tym jestem twoim ochroniarzem! Do czego to doszło żebym miał robić za jakiś wieszak...
-Nie narzekaj,to tylko kilka toreb.A właściwej sukienku nadal nie mam.
-No to będziesz musiała poszukać jej sama bo ja idę do jakiejś restauracji na zasłużony obiad.Możemy się spotkać w parku o 6.

Ten cholerny ból głowy,który nie dawał mi spokoju...Nienawidziłem mieć kaca,ale nic mi nie pomaga tak jak świeże powietrze,no może z wyjątkiem prochów.Nie miałem za dużo do gadania kiedy Niall wywalił mnie z pokoju,a chłopaki z hotelu więc udałem się do Central Parku.
 Ostatnie dni dały mi niezłego powera co bardzo mi się podobało,może ja po prostu jestem stworzony do imprez? Tak czy siak doszedłem do wniosku,siedząc sobie na ławeczce,że Nowy York jest wspaniały pod każdym względem.(strój)
-Nie George,nie znalazłam jej jeszcze.Och,to chyba nie moja wina,że nie lubię samotnych zakupów,czyż nie?-usłyszałem głos jakiejś kobiety rozmawiającej przez telefon.Nawiasem mówiąc była całkiem niezła.-Gdzie się podziewasz? Jaaa...FUCK!-przeklnęła w momencie gdy wylała na siebie kawę,którą niosła w lewej ręce.Nie mogąc się powstrzymać wybuchnąłem śmiechem i nagle do głowy przyszedł mi nie kto inny jak...Marina.Czemu myślałem o niej właśnie w tej chwili? Próbowałem zapomnieć,to dlatego podrywałem inne laski i niemalże codziennie imprezowałem...Ta dziewczyna była do niej na pierwszy rzut oka podobna,ale nie dało się dokładnie stwierdzić bo miała na sobie czarne ray ban'y a twarz przysłaniały ciemne włosy.Serce zaczęło mi szybciej i mocniej bić,czułem że MUSZĘ do niej podbiec i kiedy wreszcie się otrząsnąłem na moich oczach wsiadła do taksówki i...odjechała.

Szybkim krokiem wleciałem do hotelu z myślą,że muszę znaleźć chłopaków.Przeszukałem chyba każdy zakątek...Nie było ich w żadnym z naszych pokoi,ani na siłowni,na basenie...Zrezygnowany zajrzałem do kawiarni...Bingo! Siedzieli przy jednym ze stolików zajadając obiad.
-Puźniiieś ę ary.-wydukał Niall z pełnymi ustami a Daddy zerknął na niego z niesmakiem.-Yba e se sam amówisz...
-Słuchajcie...-usiadłem na krześle obok Louisa-Ja...ja chyba ją widziałem.
-Kogo widziałeś?
-Marinę.-przełknąłem głośno ślinę
-To nie możliwe,przecież ona jest w Londynie,zapomniałeś? Wróciła na plan.
-Ja wiem Harry,ale...
-Musiało Ci się przywidzieć,stary.-Lou poklepał mnie po plecach-W NY jest wiele dziewczyn a ty wczoraj byłeś ostro nawalony,masz po prostu kaca.-podniósł się i razem z Harrym wlazł do windy.Horan zajadając kurczaka szepnął coś na kształt: Ykro mi, i poleciał za nimi.
-Wiesz,że to nieprawdopodobne?-Liam spojrzał na mnie
-Lou ma rację.Nie kontaktuję po wczorajszym..-westchnąłem a Payne uśmiechnął się pocieszająco.
-Może ty właśnie chciałeś ją zobaczyć...wiesz,z tęskno...
-Daj spokój,to ona wybrała...Ta sprawa jest już skończona.-odpowiedziałem lekko zdenerwowany i oddychając głęboko opuściłem hotel.

-Ta nie,ta nie,ta nie...Maatko,to wszystko zaczyna mi się już mienić w oczach!-jęknęłam i zrezygnowana usiadłam na samym środku sklepu-George,może ja po prostu zadzwonię po dziewczyny co?
-Po jakie dziewczyny?-zdziwiony uniósł brew i klapnął obok mnie
-No po te moje stylistki,Sophie i Jessicę...Miały przylecieć wczoraj razem z całym sprzętem no i fryzjerkami,kosmety...
-Mówiłem na samym początku to ty żeś się uparła! Tyle godzin zmarnowanych...-zrobił facepalma
-Zwracam Ci honor.-westchnęłam-Najchętniej to bym się już stąd nie ruszałaaa...-miałam zamiar rozłożyć się na sklepowej kanapie kiedy za szybą mignęła mi bardzo znana postać...Poderwałam się i zaczęłam wymijać ludzi idąc tuż za nim,a George zdziwiony wciąż wykrzykiwał moje imię.Minęło kilka minut aż w końcu miałam go na oku,podleciałam i jednym ruchem ręki zatrzymałam.Gdy poczuł moją dłoń na swoim ramieniu odwrócił się,a ja ze łzami w oczach zasłoniłam usta.
-Mary...Co ty..jak..skąd się tu znalazłaś?-twarz mojego przyjaciela zdawała się być w niemałym zachwycie i zaskoczeniu,z resztą tak samo jak moja...Liam,mój Liam którego nie widziałam dobre kilka miesięcy.
Nie zdołałam nic odpowiedzieć tylko pokręciłam głową i wtuliłam się w jego wyciągnięte ręce.
-Nie mogę uwierzyć...-wydukałam-Ja..tak..tak mi okropnie głupio,że się z wami wtedy nie pożegnałam...
-Shh...nie wracajmy już do tego...chodź,napijemy się czegoś w kawiarni i na spokojnie pogadamy.-pociągnął mnie za rękę i dopiero wtedy spostrzegłam się,że w okół nas zrobił się spory tłumek i to nie tylko z fanów ale też z ochroniarzy,którzy zziajani biegli za mną przez cały czas.
-Wszystko w porządku Nathan.-zatrzymałam tego który był najbliżej mnie i u boku Liama weszłam do lokalu w którym po zajęciu miejsc zamówiliśmy po gorącej herbacie.
-Tęskniłam za wami...-spuściłam wzrok a Liam złapał mnie za dłoń.Dobrze,że ochrona objęła cały lokal i nikt nie mógł się do nas dostać bo inaczej ludzie mogliby wyobrazić sobie różne rzeczy.
-A myślisz,że my nie? Te miesiące bez Ciebie ciągły się okropnie...Mieliśmy przynajmniej pewność,że tobie nic nie jest i jakoś sobie radzisz.
-Meggie?-spytałam a ten pokiwał głową-Nadal nie mogę uwierzyć,że tu jesteś...-pociągnęłam nosem i uśmiechnęłam się do niego lekko przez łzy.
-To uwierz!-uszczypnął mnie w rękę i obydwoje się zaśmialiśmy-Jak się tu znalazłaś?
-Przyleciałam przedwczoraj na galę Pamiętników Wampirów,ona już jutro a ja jestem kompletnie nie gotowa.
-A co się w ogóle robi na takiej gali?
-No...główną atrakcją dla reporterów jest czerwony dywan na którym to pokazują się największe sławy a dla mnie i reszty obsady możliwość ponownego spotkania się,uczczenia kolejnego roku współpracy i rozpatrzenie dalszej no i co najważniejsze wspólna zabawa.
-Ale jak masz zamiar pogodzić wampiry z Hogwartem?
-Na planie Harry'ego jestem teraz,a Pamiętniki są dopiero planowane,także jeszcze mam sporo czasu zanim będę znała aktualne daty...wtedy zawsze to jakoś się uda połączyć.A ty,jesteś tu sam?
Liam chyba poczuł o kogo w tym pytaniu chodziło mi w szczególności bo chwilę się zastanowił zanim odpowiedział.
-Taak...reszta ma dopiero dolecieć.-Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się delikatnie,co on odwzajemnił.Posiedzieliśmy tak jeszcze godzinę kiedy rozstaliśmy się obiecując sobie ponowne spotkanie.
Zaraz po tym kiedy dostałam niezły ochrzan od ochrony a Georga w roli głównej za takie uciekanie,zmęczona i podekscytowana ponownym ujrzeniem tak bliskiego mi przyjaciela wróciłam do hotelu i pierwsze co zrobiłam to rzuciłam się padnięta na łóżko.Dużo czasu minęło zanim się z niego zwlekłam,wzięłam szybki prysznic i pełna wrażeń po dzisiejszym dniu zasnęłam zasypując głowę milionami pytań...Gdzie jest w tej chwili Zayn? Czy Liam mu powie,że się widzieliśmy? No i co będzie kiedy przyjedzie do Nowego Yorku i przyjdzie nam się spotkać...Nie wiem czy po tym wszystkim będę potrafiła mu spojrzeć prosto w oczy i tego właśnie się najbardziej bałam.
Następnego ranka ktoś całkowicie brutalnie obudził mnie o siódmej rano co z mojej strony było niedorzeczne i doskonale poinformowałam o tym Sophie i Jessicę,które maczały w tym palce.Tak,moje stylistki rzuciły mi się na łóżko jak zwykle pełne energii.Minęło sporo czasu kiedy byłam choć trochę świadoma,ale pewnie i do tego mogłabym się przyczepić.Kompletnie nieokrzesana,nieumalowana i w dresie siedziałam właśnie w kuchni przeżuwając cornflakesy podczas gdy te zaczęły sprowadzać do naszego apartamentu coraz to więcej osób: fryzjerów,kosmetyczki,fotografa - który moim zdaniem był tu zbędny.
-Kurde,Josh nie rób mi zdjęć w takim stanie!-wkurzona zasłoniłam mu w końcu obiektyw
-Księżniczko,ty nawet z podkrążonymi oczami i bez makijażu jesteś piękna.-wyszczerzył zęby
-Jeśli myślisz,że udało Ci się poprawić mi poranną chandrę...to masz szczęście,udało Ci się!-zmrużyłam nieznośnie nos a ten uśmiechnął się zwycięsko.
-To dobrze,a teraz uśmiechnij się do kamery,która zapamiętuje dokładnie każdy twój ruch...
-Żartujesz sobie?
-Ależ nie! Już dziś wieczorem przed galą,cały świat będzie podziwiał poranek każdej gwiazdy z obsady Pamiętników Wampirów w programi...-nie dokończył bo ja właśnie wyplułam mleko,które jeszcze przed momentem znajdowało się w moich ustach.
-NO CHYBA CIĘ POJEB...
-Nie nie nie nie!!-podleciał i zasłonił mi usta ręką-Nie zapominaj o naszych widzach!
Spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem i niemalże biegiem opuściłam tego debila znikając wśród kilkunastu wieszaków.Usłyszałam jeszcze jego głos:
-I tak Cię znajdziemy,księżniczko!
-Jeszcze raz tak do mnie powiedz to pożałujesz!-krzyknęłam już zza drzwi łazienki,a ten zbliżając się do nich z kamerą mruknął ukazując do niej swoją twarz:
-To właśnie tam,za tymi drzwiami,przesiaduje teraz właśnie Marina Bennett.Prosto z jej apartamentu,Josh Anderson!

No nie no,jesteście niesamowici! Ale bardzo mi się to podoba,że tyle komentarzy po sobie zostawiacie,każdy z osobna czytam i za każdego z osobna szczerze i serdecznie dziękuję posyłając buziaki!
W zamian za to kto chciałby być zareklamowany w przyszłej notce to proszę zostawcie swoje adresy pod tym postem.Chociaż tyle mogę zrobić żeby się wam jakoś trochę odwdzięczyć: i za komentowanie i za to,że mimo iż was jest tak wielu nie dam rady czytać każdego waszego rękodzieła z osobna,gdyż nie mam na to tak dużo czasu i głowy :) Jeszcze raz dzięki!

Ps.Do niejakiej Belli - haha,kochana rozwaliłaś mnie tym komentarzem! xDD Rozpatrzę twój podsunięty pomysł bardzo dogłębnie ;) xxx
Ps2.Jakby ktoś chciał kiedyś popisać to zapraszam na gg: 19114264 ;p
Ps3.Tak sobie wczoraj słuchałam...Takie małe a tak cieszy,czyż nie?! :D